W maju pod Oleśnicą doszło do tragicznego wypadku samochodowego, w którym zginęły dwie osoby. Jak informuje wrocławska straż miejska, niecałe pół godziny przed zdarzeniem to samo auto zostało zarejestrowane przez fotoradar - kierowca jechał ponad 120 km/h w miejscu, gdzie dozwolona prędkość to 50 km/h.
Pod koniec maja (dokładnie 23 V), na wysokości miejscowości Ostrowina pod Oleśnicą doszło do tragicznego wypadku.
Około godz. 12. samochód marki Audi wykonując manewr wyprzedzania uderzył w znajdujący się w pasie drogowym betonowy murek i dachował kilkanaście metrów dalej. Pojazdem jechało pięć młodych osób - mężczyzna i cztery kobiety. W wyniku wypadku zginęły dwie osoby, kierowca i jedna z pasażerek. Pozostałe pasażerki trafiły do szpitala. Wszyscy wracali ze studiów do domu.
Jak informują wrocławscy strażnicy miejscy, ten sam pojazd o godz.11:36:45 na al. Kochanowskiego zarejestrował fotoradar.
- Samochód jechał z prędkością 121 km/h, przy dozwolonej 50 km/h. Odległość od miejsca pomiaru prędkości do miejsca tragicznego zdarzenia wynosi około 48 km. Trasę tę kontrolowany samochód pokonał w ciągu około 24 minut. Przejechanie takiego dystansu w tak krótkim czasie wymaga jazdy z prędkością ponad 100 km/h - wyliczają strażnicy.
Dodają, że informację tę dedykują wszystkim tym, którzy kwestionują działania straży miejskich i innych służb związane z kontrolą prędkości na drogach.
- Brawura niektórych kierowców podbudowana brakiem wyobraźni i przeświadczeniem, że jazda z nadmierną prędkością nie jest czymś nagannym i niebezpiecznym wielokrotnie doprowadziła do tragedii dotykającej wiele osób. Apelujemy do wszystkich uczestników ruchu o rozwagę. Aby takich tragedii było jak najmniej - podkreślają funkcjonariusze.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze