Reklama

Napastnik ze Słowacji Milos Lacny na testach w Śląsku Wrocław

06/01/2015 00:00

Czy kapitan Śląska i jego najlepszy napastnik Marco Paixao wiosną będzie miał groźnego rywala do miejsca w składzie? Na testy do Wrocławia przyjechał napastnik ze Słowacji Miloš Lačný i przez najbliższe dni będzie próbował zapewnić sobie angaż w zespole.

Na początek garść faktów i danych, które pomogą przedstawić testowanego przez Śląsk piłkarza. Miloš Lačný ma 26 lat i jest Słowakiem. Gra na pozycji środkowego napastnika, podobnie jak wymieniony na początku tekstu Marco Paixao, może też występować ustawiony po prawej stronie ofensywnej szpicy. Obecnie jest piłkarzem bez klubu i można go pozyskać niejako z marszu. Branżowy portal transferkmarkt.de wycenia Lačnego na 300 tys. euro. Tyle o testowanym przez Śląsk Słowaku mówią statystyki.
Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Miloš Lačný może być dużym wzmocnieniem Śląska. To piłkarz ceniony w swoim rodzimym kraju, a także doświadczony. Jego kariera rozkręciła się w latach 2007-2010, gdy był zawodnikiem słowackiego Rużomberok. W 47 meczach strzelił wtedy 16 goli i zapracował na transfer do renomowanej ekipy, jaką jest czeska Sparta Praga. Tam jednak Lačny nie prezentował się już jak dobrze i dwa razy był wypożyczany - najpierw do Slovana Bratysława, później do szkockiego Dundee United. W zagranicznych ligach furory też nie zrobił i wrócił do praskiej Sparty, a ta wiosną 2013 r. oddała go do Nemana Grodno z Białorusi. W lidze wschodniego sąsiada Polski Lačny zanotował 11 meczów i strzelił trzy gole, ale był to tylko epizod, bo po kilku miesiącach wrócił do klubu Rużomberok na Słowacji. Tam znowu prezentował się nieźle, bo jesienią 2013 r. strzelił 11 goli, ale na początku ub.r. przeniósł się aż do Kazachstanu, gdzie podpisał kontrakt z Kairatem Ałmaty. W tym klubie miał już dużego pecha, bo doznał poważnej kontuzji, którą leczył przez kilka miesięcy. A gdy wrócił do zdrowia, nie było już dla niego miejsca w zespole i Miloš Lačný zdecydował się na rozwiązanie umowy. Jako ciekawostkę dodamy, że w 2010 r. Słowak wystąpił w Polsce, a dokładnie w meczu eliminacji Ligi Mistrzów w Poznaniu, podczas którego tamtejszy Lech toczył walkę właśnie ze Spartą Praga.



Wieść gminna niesie, że testowany przez Śląsk napastnik jest dobrym znajomym grającym już we Wrocławiu jego krajana, Roberta Picha i to właśnie dzięki jego rekomendacji trafił do klubu na sprawdzian. Widać też, że wrocławscy działacze będą chcieli wykorzystać podobny manewr, jakim posłużyli się przy transferze kolejnego Słowaka, Petera Grajciara. Ten ostatni też jest bowiem piłkarzem swego czasu mocno docenianym za umiejętności, ale również mającym za sobą poważną kontuzję, przez którą wypadł z gry na wysokim poziomie. W Śląsku Grajciar ma kontrakt tylko na pół roku i w tym czasie może albo zawojować polską Ekstraklasę, albo pożegnać się z klubem po dość krótkim epizodzie. Z Milosem Lačnym sprawy mogą się mieć podobnie, ale najpierw Słowak musi przekonać do siebie trenera Śląska Tadeusza Pawłowskiego.
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości