Chaotyczne wydzielenie torowisk „tam gdzie się da”, a nie tam, gdzie potrzeba szkodzi samemu pomysłowi. Wydzielanie ma sens, gdy przyspieszają tramwaje i stają się realną alternatywą dla aut. Tak, jak jest to robione we Wrocławiu, szkodzi: pozytywnych efektów tych działań nie widać, a widać negatywne – bo zdenerwowaliśmy kierowców. To dowód na to, jak bardzo potrzeba wreszcie poważnego zaangażowania miasta w walkę z korkami.
- Dzięki wydzielaniu torowisk jeszcze w listopadzie średnia prędkość tramwajów we Wrocławiu to nie będzie już nieco ponad 13, ale 15 do 16 kilometrów na godzinę – obiecał jeszcze przed rozpoczęciem kampanii wyborczej Wojciech Adamski, wiceprezydent Wrocławia.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze