Saszetka z dokumentami, aparatem i telefonem podróżowała z kierowcą samochodu osobowego w nietypowym miejscu - na dachu auta. Zauważyli to policjanci.
Sytuację opisał na profilu wrocławskiej policji na Facebooku roztargniony mężczyzna, zatrzymany przez nieoznakowany radiowóz mężczyzna. Stało się to na trasie między Wielką Sową a Świdnicą, w ostatni dzień sierpnia.
"Po zejściu z Wielkiej Sowy na parking na przełęczy Walimskiej ruszyłem samochodem w kierunku Świdnicy, za Rościszowem zjechałem w asfaltową, boczną drogę w kierunku Piskorzowa. Przy tym zjeździe stał sobie czarny Hyundai na wrocławskich numerach. Za jakąś chwilę ów samochód pojawił się za mną z włączonymi, niebiesko błyskającymi światłami w grilu. Zjechałem na bok, opuściłem szybę, auto zatrzymało się obok, wyszedł z niego uśmiechnięty młody człowiek, przedstawił się, że jest z Policji, sięgnął na dach mojego auta i podał mi saszetkę z moimi dokumentami, aparatem i telefonem. Panowie, raz jeszcze dziękuję" - napisał Pan Wojciech.
Kierowca ten jest zapewne jednym z niewielu tak szczęśliwych z powodu zatrzymania przez nieoznakowany radiowóz policyjny. Zazwyczaj okoliczności takiech zdarzeń są dużo mniej przyjemne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze