Reklama

Od błogostanu do wielkiej kariery. Wzloty i upadki gwiazdy Jazztopadu

22/11/2017 11:03

– Życie na najwyższych obrotach, presja środowiska i ogromne wymagania wobec siebie powodowały, że nie zawsze radził sobie z emocjami – napisał o nim dziennikarz Bogdan Chmura. – Sięgał po alkohol, a często po kokainę – dodał muzyczny ekspert. Legendarny muzyk Herbie Hancock jest największą gwiazdą tegorocznej edycji festiwalu Jazztopad.

Na jednej z imprez po wypaleniu cracku poczuł „wszechogarniający błogostan” i popadł w uzależnienie, z którego wyszedł dopiero za sprawą terapii w specjalistycznym ośrodku. – Kiedy dotarł na szczyt, zwolnił, zaczął myśleć w sposób bardziej globalny, zapragnął poprzez swoją sztukę wpływać na losy ludzkości i świata – mówi Bogdan Chmura. – Herbie Hancock, będąc zodiakalnym baranem, nie bał się wyzwań, ryzyka, zawsze działał dynamicznie, z rozmachem – podkreślił.


Zdaniem dziennikarza ten muzyk najwięcej osiągnął jako niezależny artysta, kiedy odszedł z zespołu Milesa Davisa, by stanąć na czele formacji, z którą przeżywał zarówno wzloty, jak i upadki. Co ciekawe, zdecydował się rozwiązać ten zespół, gdy dostrzegł, że jego muzyka nie cieszy się taką popularnością jak rock, funk czy fusion. Znów zaczął wszystko od nowa. – To był zwrot o 180 stopni – teraz chciał tworzyć dla szerokiego kręgu odbiorców, sprzedawać płyty w milionach egzemplarzy, słowem – osiągnąć sukces, także komercyjny, grać w pierwszej lidze muzycznego showbiznesu – opowiada Chmura.  

Reklama

Na Hancocka radykalnie wpłynęło też praktykowanie buddyzmu. – Uwierzył, że nie ma rzeczy niemożliwych do osiągnięcia, a każdą przeszkodę można zamienić w sukces – tłumaczy dziennikarz muzyczny. Duchowym mentorem artysty stał się mistrz Daisaku Ikeda, który nauczył go, jak żyć.  Równie ważna okazała się dla niego współpraca z Milesem Davisem. – Grając z nim, przyswoił sobie nie tylko nowoczesny język jazzu, ale także jego muzyczną filozofię – mówi Chmura. – Podobnie jak Miles, pragnął stać się artystą bezkompromisowym, odkrywać nowe terytoria, wychodzić poza własne ograniczenia i przekraczać granice w sztuce – dodał.


W autobiograficznej książce jazzman wspomina koncert w Sztokholmie, w trakcie którego zagrał „zły akord”. Wstydził się za siebie, bo w trakcie gry z Milesem Davisem popełnił oczywisty błąd, ale Davis „zamienił przeszkodę w możliwość”. – Nauczył mnie czegoś, o czym nigdy nie zapomniałem – wspomina Hancock.

Reklama

Jego koncert będzie miał miejsce w niedzielę, 26 listopada, o godz. 19:00 w Narodowym Forum Muzyki. Bilety już dawno zostały wyprzedane.


W trakcie pisania tego tekstu korzystałem z książki "Herbie Hancock. Autobiografia legendy jazzu", której współautorką jest Lisa Dickey.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości