"Oddam za darmo". Trzeba tylko opłacić przesyłkę. I tu może zacząć się problem. Zobacz, jakie są metody oszustów.
W Internecie funkcjonuje bardzo wiele grup, na których internauci oferują coś za darmo. A ludzie skwapliwie korzystają. Tymczasem korzystają też oszuści, którzy znaleźli kilka metod na wyłudzenia.
Jedną z ofiar takich oszustów jest 43-letnia mieszkanka Lubina. Przeglądając serwis z ogłoszeniami, trafiła na niezwykle atrakcyjną ofertę. Ktoś chciał oddać za darmo dziecięcą zabawkę, trzeba było tylko zapłacić 13 złotych za jej wysyłkę. liknęła w przesłany link i w ten sposób straciła 3 tysiące złotych.
Jak zatem ustrzec się przed oszustami i jakie są ich metody?
- Oto jedna z popularniejszych metod: autor ogłoszenia chce oddać przedmiot za darmo - wcześniej były to gry, teraz są to np. zabawki dla dziecka. Osoba wystawiająca nawet podczas rozmowy zarzeka się, że nie chce w zamian pieniędzy - oddaje coś bezpłatnie, pod warunkiem, że chętny zgodzi się opłacić przesyłkę. Na tym właśnie polega „haczyk" - mówi Przemysław Ratajczyk z Komendy Powiatowej Policji w Lubinie. - Oszust wysyła link do strony, gdzie ofiara ma opłacić kuriera. Przekręt został ulepszony, bo fałszywy np. DotPay przypomina prawdziwy serwis płatniczy. Podobnie jest zresztą w przypadku stron udających witryny bankowe.
Ofiara ma wrażenie, że korzysta z prawdziwej strony, więc podaje swoje dane do logowania do bankowości elektronicznej. Dzięki temu oszust może rozpocząć proces kradzieży pieniędzy - otrzymując hasło i login na tacy, może zalogować się na nasze konto.
- Żeby mógł wyczyścić rachunek bankowy z oszczędności, dodaje swoje konto do odbiorców zaufanych. Właściciel musi potwierdzić decyzję kodem SMS, ale dla przestępców to żaden problem. Fałszywa strona prosi o podanie kodu, który przyszedł na numer ofiary. Ta myśli, że w ten sposób potwierdza wysłanie przelewu opłacającego przesyłkę kurierską. Tak naprawdę akceptuje zmianę, którą wprowadził oszust. Przestępca widzi na podstawionej stronie wpisany kod i przepisuje go już we właściwym serwisie - tłumaczy Ratajczyk.
A to nie jedyna metoda. Oszust może też zlecić przelew na inny rachunek i na wyższą kwotę. Ofiara dostaje wtedy SMS-a autoryzującego przelew, ale już na wyższą kwotę. Wystarczy więc, że ofiara nie przeczyta wiadomości i skupi się wyłącznie na kodzie, by przestępca zarobił.
Jak się zatem ustrzec przed oszustami? Przede wszystkim należy dokładnie sprawdzić adres serwisu, na którym się znajdujemy i czy jest to rzeczywiście prawdziwy portal służący do przelewów. Najlepiej jednak nie klikać w linki, które przychodzą w wiadomościach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze