Pracujący w magistracie oficer pieszy właśnie zaproponował, by wprowadzić czwartą strefę płatnego parkowania, która objęłaby pozostałą, nieobjętą już istniejącymi strefami, część Wrocławia. - Wprowadzenie ogólnomiejskiej strefy płatnego parkowania wcale nie będzie oznaczało, że od razu wszyscy będą musieli płacić - zastrzega Tomasz Stefanicki.
Pod koniec lutego w magistracie powstało stanowisko oficera pieszego. Objął je Tomasz Stefanicki, który wcześniej pracował w Biurze Rozwoju Gospodarczego.
>Przeczytaj wywiad z oficerem pieszym
Stefanicki właśnie zaproponował, za pośrednictwem platformy Blogi Wrocław, wprowadzenie we Wrocławiu ogólnomiejskiej strefy płatnego parkowania.
- Najczęściej, gdy mówi się, że samochody są największym problemem współczesnych miast, myśli się o samochodach w ruchu lub pełzających w korkach. To jednak mniejsza część prawdy. Prawdziwy kłopot mamy z samochodami, które stoją, często zupełnie lub prawie niewykorzystywane, będąc tak naprawdę zawalidrogami - tłumaczy Tomasz Stefanicki.
Jak wylicza oficer, na 1000 wrocławian przypada obecnie około 570 zarejestrowanych samochodów.
- To zdecydowanie więcej niż jest wrocławian-kierowców i co najmniej o 20% więcej, niż tak naprawdę potrzebujemy. Te 20% zastawionej bezużytecznie przestrzeni jest dziś największą barierą rozwojową Wrocławia w aspekcie transportu. Do tego ok. 45% podróży odbywa się obecnie samochodami, czyli o ok. 10% więcej, niż wartość optymalna, którą sami założyliśmy (Wrocławska Polityka Mobilności, 2013). Z każdym rokiem ta statystyka się pogarsza. Co możemy zrobić, żeby to zmienić? - zastanawia się Tomasz Stefanicki.
Jego zdaniem najprostszym i najbardziej oczywistym sposobem zarządzania przestrzenią publiczną jest wprowadzenie opłat za jej użytkowanie (w tym przypadku parkowanie) wszędzie tam, gdzie brakuje nam miejsca.
- Co ważne, głównym celem nie może być zdobycie kolejnego źródła dochodu do miejskiej kasy, choć to też ma znaczenie. Najważniejsza w tym przedsięwzięciu musi być ochrona jakości życia w mieście - podkreśla Stefanicki.
Oficer pieszy proponuje, by wprowadzić czwartą strefę płatnego parkowania (D), która objęłaby pozostałą, nieobjętą już istniejącymi trzema strefami (A-C), część miasta.
- Jednak już teraz sam wjazd do strefy nie oznacza, że musimy zawsze płacić w niej za postój. Zgodnie z przepisami, oznakowane musi być każde płatne miejsce (np. odcinek ulicy musi mieć pas do parkowania ze znakiem D-18). Zatem wprowadzenie ogólnomiejskiej strefy płatnego parkowania wcale nie będzie oznaczało, że od razu wszyscy będą musieli płacić. To wyłącznie stworzy mieszkańcom możliwość wnioskowania o wprowadzenie obszaru płatnego parkowania na swojej ulicy - zastrzega Tomasz Stefanicki.
Jak proponuje oficer, każdy zameldowany mieszkaniec Wrocławia z prawem jazdy powinien mieć możliwość wykupienia taniego abonamentu w strefie D na jedno zarejestrowane na siebie auto, a abonament na kolejne samochody powinien być zdecydowanie wyższy. Pozostali (tymczasowi) użytkownicy przestrzeni miejskiej powinni mieć możliwość wykupienia biletów krótkookresowych, np. jednodniowych i tygodniowych.
Ceny wyjściowe, zgodnie z propozycją oficera pieszego, można ustalić na poziomie: bilet dobowy - 5 zł, bilet tygodniowy - 20 zł, abonament roczny na pierwszy samochód dla kierowców zameldowanych we Wrocławiu - 100 zł, a abonament roczny w pozostałych przypadkach - 300 złotych.
- Wysokość opłat nie powinna być uciążliwa dla osób, które muszą używać samochodu do codziennego funkcjonowania. Jednocześnie powinna jednak pozwolić na pozbycie się wspomnianych 20% aut, które nie są nam potrzebne, a w konsekwencji na przywrócenie zajmowanej przez nie przestrzeni miejskiej społeczności. Podobnie jak w przypadku wysokości opłat za bilety MPK, opłaty parkingowe ustalać by miała Rada Miejska, a podstawową przesłanką zmiany powinna być liczba wolnych płatnych miejsc postojowych (wynosząca ok. 10-15%, co wskazuje właściwą rotację) - wyjaśnia Stefanicki.
Oficer proponuje również, by w strefie D ustalić inną metodę uiszczania opłaty niż parkomaty.
- Najprostsze są aplikacje mobilne i internetowe, ale one ciągle muszą być traktowane jako uzupełniające. Bilety, jak dawniej dla MPK, można dystrybuować w lokalnych lub sieciowych sklepach, na poczcie czy stacjach benzynowych. Nie trzeba się obawiać, że podmioty te nie będą zainteresowane współpracą. Jest to wyłącznie kwestia ustalenia poziomu dopuszczalnej marży dla sprzedawcy - zapewnia Tomasz Stefanicki.
Zdaniem Stefanickiego, prawo do wnioskowania o wprowadzenie obszaru płatnego parkowania powinni mieć mieszkańcy, ale opiniować zawsze powinien dany samorząd osiedlowy.
- Można spodziewać się, że zdania będą podzielone, ale pozytywna opinia rady osiedla będzie wyraźnym sygnałem, że sytuacja w danym miejscu już dojrzała do wprowadzenia opłat. W proponowanej formule, wprowadzenie obszaru płatnego parkowania (w ramach strefy) miałoby formę decyzji administracyjnej o zmianie organizacji ruchu (oznakowania) - podkreśla oficer pieszy.
Dodaje, że nie chodzi o wprowadzenie odpłatności za parkowanie w całym mieście.
- Mam bowiem na myśli stworzenie narzędzia, z którego mieszkańcy mogą, ale nie muszą skorzystać, chroniąc swoje otoczenie. Podkreślam – to dopiero pomysł, który ma być zaczynem dyskusji. Jeśli jednak szybko jej nie przeprowadzimy i nie wyciągniemy wniosków, będziemy obserwować, jak pogarsza się jakość życia w naszym mieście - wyjaśnia Tomasz Stefanicki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze