Reklama

Osłabiony Śląsk czeka na potyczkę z poznańskim Lechem

12/09/2013 00:00

Piłkarzy Śląska Wrocław czeka pierwsza trudna próba po odejściu z zespołu jego asa, Waldemara Soboty. Wrocławianie zmierzą się z Lechem Poznań, a zwycięstwo może być dla nich jak winda w górną część tabeli.

Ostatnie tygodnie są dla piłkarskiego Śląska niczym przejażdżka na kolejce górskiej. Zaczęło się nieźle, od komplementów za wyeliminowanie w dobrym stylu z europejskich pucharów Club Brugge i niezłą, ładną dla oka piłkę w pierwszej potyczce z faworyzowaną Sevillą. Później wrocławianie coraz szybciej zjeżdżali w dół. Przyszło lanie od Hiszpanów w meczu rewanżowym, później ze Śląskiem pożegnał się najlepszy piłkarz zespołu Waldemar Sobota, a na końcu znów dały o sobie znać niesnaski między właścicielami klubu. I sytuacja w drużynie jest daleka od optymalnej. Cały czas problemem są pieniądze i stosunkowo niepewna przyszłość klubu, a kadra drużyny - na co coraz głośniej narzeka trener Stanislav Levy - jest jak (za) krótka kołdra.Sporo wokół Śląska się dzieje, a wrocławscy piłkarze muszą na poważnie zabrać się za zbieranie punktów w lidze. Póki co, w sześciu meczach uzbierali ich siedem, co na kolana nie rzuca, choć Śląsk usprawiedliwia fakt, że grał też w europejskich pucharach, a jego kadra nie jest tak szeroka, by komfortowo walczyć na kilku frontach. Wrocławianie mieli dobrą okazję, aby zanotować drugie ligowe zwycięstwo w tym sezonie, ale w Gliwicach tylko zremisowali z Piastem 2:2. Tymczasem przewodząca obecnie ligowej stawce Legia Warszawa uciułała już 12 “oczek”, takim samym dorobkiem legitymuje się też Górnik Zabrze i Lechia Gdańsk. Śląsk nie ma więc wyjścia - z Lechem Poznań musi wywalczyć pełną pulę.
 
Tyle, że o zwycięstwo będzie raczej trudno. Lech ma co prawda swoje problemy kadrowe. Do Wrocławia na pewno nie przyjedzie kontuzjowany Szymon Pawłowski i Marcin Kamiński, a na zdrowie narzeka Kebba Cessay, Mateusz Możdżeń, Rafał Murawski, Hubert Wołąkiewicz i Jasmin Burić. Ale “Kolejorz”, mimo przeciętnego początku sezonu, to ciągle solidna drużyna. A klubowi działacze tuż przed zamknięciem letniego okienka transferowego wzmocnili zespół napastnikiem z RPA, Daylonem Claasenem, który już w debiucie z Zawiszą Bydgoszcz strzelił gola na wagę zwycięstwa. Do dyspozycji trenera Mariusza Rumaka są też tacy piłkarze, jak Kasper Hämäläinen, Łukasz Trałka czy Vojo Ubiparip, który w tym sezonie w lidze strzelił już trzy gole.
 
Trener Śląska Stanislav Levy ma przed tym meczem spory ból głowy, który nasila się szczególnie, czy czeski szkoleniowiec spojrzy na lewą flankę drużyny. Sam trener na konferencji prasowej powiedział zresztą wprost: - Nasza sytuacja na lewej stronie jest dramatyczna.
 
Skąd ten minorowy nastrój u czeskiego trenera Śląska? Bo ze składu najpierw wypadł mu transferowany Sobota, a z “Kolejorzem” na pewno nie zagra też kontuzjowany Amir Spahić i Sylwester Patejuk. I Czech ma praktycznie tylko jeden ruch - jako skrzydłowy zagra prawdopodobnie Dudu Paraiba, a na lewej obronie Mariusz Pawelec. A Levy wraz ze sztabem szkoleniowym będzie pewnie mocno trzymał kciuki, by obu w trakcie meczu omijały kontuzje. Dodajmy, że Czech w tym meczu (oraz w kolejnym) nie zasiądzie na ławce rezerwowych, a na trybunach. Powód? Kara dyscyplinarna za sformułowaną w sposób bardzo żołnierski opinię o pracy sędziego podczas meczu z Piastem.
 
- Dla każdego trenera największą karą jest brak możliwości bycia na ławce podczas meczu, kiedy nie można pomóc swojej drużynie. Możemy dyskutować, czy dwa mecze zawieszenia, które dostałem za słowa wypowiedziane w Gliwicach, to adekwatna kara. Muszę ją zaakceptować, ale oczekiwałem, że nie będzie aż tak dotkliwa. Dla mnie, jako trenera, to bardzo bolesne - skwitował szkoleniowiec z Czech na przedmeczowej konferencji prasowej.
 
Sytuacja kadrowa Śląska wygląda kiepsko, ale Lech też ma swoje problemy. Linia obrony “Kolejorza” w sobotnie popołudnie na stadionie we Wrocławiu najpewniej będzie zestawiona eksperymentalnie, a co za tym idzie - pełna luk. Marco Paixao i Sebino Plaku w tym sezonie pokazali już, że mają strzeleckiego “nosa” i potrafią skarcić obrońców rywala za błędy. A zwycięstwo nad Lechem przyszłoby w dobrym momencie. Bo Śląskowi przydałby się teraz ligowy sukces, aby nieco się odbić w tabeli, a przy okazji wzmocnić morale w zespole.
 
7. kolejka T-Mobile Ekstraklasy, Śląsk Wrocław - Lech Poznań, sobota (14 września), godz. 18, Stadion Miejski przy Alei Śląska we Wrocławiu.
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości