Choć to nie czas Wielkanocy, dla kibiców żużla we Wrocławiu oraz Lublinie nastał wielki tydzień. Tydzień, który rozpocznie się i zakończy dwoma finałowymi aktami sezonu 2021. Wiemy już na pewno, że napisze się historia. Albo zespół z Lublina wywalczy pierwsze złoto w historii klubu, albo Spartanie spełnią po piętnastu latach wielkie marzenie kibiców, prezesa Rusko oraz samych zawodników. Czeka nas - proszę państwa - żużlowa wojna.
Betard Sparta Wrocław to w tym sezonie niezwykle skuteczna niszczarka rywali. Trzynaście (!) zwycięstw z rzędu. Absolutny klubowy rekord, coś nieprawdopodobnego. Do tego zero porażek na Stadionie Olimpijskim, trzech zawodników w czołowej 10 najlepiej punktujących w lidze, trzech w topie Speedway Grand Prix. Sezon kosmiczny, a półfinał z Unią Leszno tylko to potwierdził. Wrocławianie przełamali wreszcie klątwę tego klubu. Po czterech przegranych dwumeczach w play-off w ostatnich latach, tym razem wreszcie zatriumfowali i to w pełni zasłużenie.
Spartanie byli od Unii po prostu lepsi. Ich liderzy dali więcej, bo Łaguta, Woffinden oraz Janowski przywozili dwucyfrówki w obu spotkaniach, zaś Unia w 100% liczyć mogła tylko na Jasona Doyle’a. Dan Bewley oraz Gleb Czugunow nie mogli się zgrać. W sensie takim, że gdy w Lesznie dobrze pojechał Gleb, to słabo Dan. Zaś we Wrocławiu gdy Dan spisał się bardzo dobrze, to z kolei słabszy występ miał Gleb. W finale potrzebne będą dobre występy obydwu, bo przeciwko Unii, wrocławianie mieli jedną przewagę, której z kolei absolutnie nie będą mieć w starciu z Motorem. Skoro zaś o Motorze mowa… .
Motor Lublin, czyli siła kolektywu
Zespół ze wschodu Polski w finale to biorąc pod uwagę przedsezonowe przewidywania jest niespodzianka. Koziołki to zespół zupełnie inaczej zbudowany niż Sparta, Unia, czy pokonana przez lublinian w półfinale Stal Gorzów. W tym zespole nie ma takich zdecydowanych dwóch czy trzech liderów. Czegoś w stylu tria Łaguta-Woffinden-Janowski we Wrocławiu, Sajfudtinow-Doyle-Kołodziej w Lesznie, Vaculik-Zmarzlik w Gorzowie. Takich absolutnie wielkich, uznanych od wielu lat nazwisk. W serii Speedway Grand Prix stale występującego mają tylko jednego Mikkela Michelsena.
Siła tego zespołu leży gdzie indziej. Składa się z trzech elementów:
Kiepskie wyjazdy, niestabilny Hampel, poobijany Grisza
Jakie są największe atuty Motoru to już wiemy. Jednak jak każda drużyna, lublinianie mają również słabości. Jakie dokładnie?
Jak się skończy, nie wiadomo, ale wojna będzie na pewno
Jak zatem widać, w obu drużynach są zagadki. W Motorze nieco więcej. Sparta musi liczyć na lublińskie przebudzenie Janowskiego, jednoczesną solidną formę Bewleya oraz Czugunowa i to że juniorzy może jednak jakimś sposobem przywiozą więcej niż łącznie 3 pkt. Motor zaś że jego juniorzy wrocławianom na więcej niż te umowne 3 pkt nie pozwolą, Buczkowski utrzyma formę, Hampel akurat będzie miał te lepsze dni, a Łaguta w ogóle w Lublinie pojedzie i może jakimś sposobem przezwycięży kłopoty po tamtym upadku.
Największa różnica między tymi zespołami jest jednak w podejściu do tego finału. W oczekiwaniach. Betard Sparta musi. We Wrocławiu po raz pierwszy od lat są faworytem finału. Szansa na niewidziane od 15 lat złoto jest większa niż kiedykolwiek, a głód tytułu jest przeogromny. Porażka byłaby absolutną katastrofą i ogromnym zawodem. Motor z kolei może. Oni tak czy siak już w tym sezonie wygrali. Jeśli zdobędą złoto to będzie jak cud. Jeśli jednak przegrają, będzie niedosyt, ale krótki, bo na koniec i tak każdy powie „z taką Spartą przegrać to nie wstyd, a srebro to coś również wspaniałego”. Tak czy inaczej bez względu na oczekiwania, wcześniejsze wyniki oraz wszystko inne, czeka nas prawdziwa żużlowa wojna.
Pierwszy jej akt odbędzie się w czwartek 23 września o 20:00 przy Alejach Zygmuntowskich w Lublinie. Transmisja na nSport+.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze