22,37% wrocławian cierpi na otyłość. To prawie jedna czwarta mieszkańców miasta. Tak wynika z danych przekazanych właśnie przez Narodowy Fundusz Zdrowia. To i tak niezły wynik na tle całego regionu. Jest jeden powiat, w którym otyłość stwierdzono aż jednej trzeciej społeczeństwa.
Najwyższy w regionie wskaźnik otyłości ma powiat górowski - to aż 33,88%. Barierę 30 procent przekroczyły też powiaty milicki, średzki i lubański. Najlepiej wypadła Jelenia Góra, gdzie osoby otyłe stanowią 22,31%.
To bardzo precyzyjne dane, bo opracowano je na podstawie badania ponad 940 tys. pacjentów z całego regionu. To osoby, które między styczniem a lipcem korzystały z porad lekarzy pierwszego kontaktu. NFZ poprosił ich, by przy okazji takiej wizyty dla każdego wyliczony został współczynnik BMI (stosunek masy ciała do wzrostu podniesionego do kwadratu). Jeśli przekracza on wartość 30, możemy mówić o otyłości.
W samym Wrocławiu lekarze zważyli i zmierzyli 211 tysięcy pacjentów. Niedowagę stwierdzono u 4804 (2,28%), nadwagę - u 75828 (35,9%), otyłość - u 47239 (22,37%). Prawidłową wagą mogło się pochwalić tylko 83260 osób (39,4%).
Jak wylicza Anna Szewczuk-Łebska z Narodowego Funduszu Zdrowia, w całym regionie wyniki ponad 14 tysięcy osób wskazywały na otyłość III stopnia. - Ten rodzaj otyłości zwiększa ryzyko zachorowalności na cukrzycę typu 2, nadciśnienie tętnicze, zaburzenia lipidowe, chorobę niedokrwienną serca, obturacyjny bezdech senny, chorobę zwyrodnieniową stawów, depresję, a także sprzyja rozwojowi niektórych typów nowotworów i podwyższa ryzyko zgonu - ostrzega Anna Szewczuk-Łebska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Oto efekty żerowania ma mieście, kto jeszcze gotuję i jada w domu i się co jada na obiad? Jedzenie na mieście to nic zdrowego dla zdrowia