Przed godzina 13.00 cały Wrocław ogarnęła panika. Plotka o tym, że w kranach wyłączona zostanie woda przekazywana była z ust do ust, z telefonu na telefon. W jednej chwili wszyscy ruszyli do sklepów, żeby kupić jak największą ilość drogocennej cieczy.
Wrocławianie szturmują sklepy, aby dostać chociaż jedną butelkę wody. Większość sklepowych zapasów jest już na wyczerpaniu. Przed centrami handlowymi tworzą się korki, znalezienie miejsca parkingowego jest coraz trudniejsze. W środku czeka jeszcze batalia o każdą "wolną" butelkę wody.
- Wszystko zaczęło około godziny 12.30 - mówi Michał, sprzedawca z Centrum Handlowego Arena. - Na początku klienci kupowali niegazowaną wodę w największych butelkach. Teraz biorą już nawet gazowaną w małych. Zawsze zostaje jeszcze Cola - dodaje przekornie.
Woda to nie jedyne dobro, jakie cieszy się popularnością. Palacze mogą mieć bowiem problem z kupieniem... zapalniczki lub zapałek.
Podkreślamy jednak, że nie ma powodów do paniki, gdyż problemy z ciśnieniem w niektórych rejonach miasta (m.in. na Kozanowie) spowodowane były przez plotki o rzekomym odcięciu dopływu wody, a w konsekwencji - nabieraniu przez Wrocławian wody na zapas.
- W ciągu ostatniej godziny pobór wody był dwa razy większy niż się to zdarzało. To, plus prace prowadzone na Wielkiej Wyspie, może skutkować chwilowym brakiem wody na Biskupinie - mówi Konrad Antkowiak, rzecznik MPWiK. - Jednocześnie zapewniam, że nasz zakład uzdatniania wody na Mokrym Dworze jest dobrze zabezpieczony i będzie działał nawet gdy dookoła niego polder będzie zalany wodą - dodaje.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze