Na jednej z wyjazdowych dróg z Wrocławia, pijany kierowca na widok patrolu policji zamienił się miejscem w samochodzie ze swoim synem. Mężczyzna nie dość, że przekroczył dozwoloną w tym miejscu prędkość, to jeszcze okazało się, że nie ma uprawnień do kierowania autem. Grozi mu kara do dwóch lat więzienia.
Wrocławscy policjanci, wchodzący w skład grupy „Speed”, patrolowali nieoznakowanym radiowozem ulice miasta. W pewnym momencie zwrócili uwagę na kierującego osobową kią mężczyznę, który pędził 105 km/godz. w miejscu, w którym obowiązuje ograniczenie do 70 km/godz.
Gdy funkcjonariusze dali mu znak, żeby się zatrzymał, ten zamienił się miejscem w samochodzie ze swoim synem. Problem polega na tym, że policjanci to zauważyli.
Okazało się, że 53-latek miał blisko 1.4 promila alkoholu w organizmie. Dodatkowo po sprawdzeniu danych kierowcy w policyjnych kartotekach wyszło na jaw, że w 2016 roku jego prawo jazdy zostało zatrzymane.
– Mężczyzna odpowie przed sądem za swoje lekkomyślne zachowanie – mówi st. sierż. Paweł Noga z KMP we Wrocławiu. I dodaje, że 53-latkowi może grozić kara nawet do 2 lat więzienia.
– Poczynania mężczyzny wydają się tym bardziej nielogiczne, ze względu na obecność w pojeździe osoby, która była trzeźwa i miała prawo jazdy. Po zakończeniu tej interwencji, pojazd został jej przekazany – powiedział policjant.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze