Piłkarski Śląsk w tym sezonie póki co jest drużyną o dwóch twarzach. Póki co, u siebie straszy i bije rywali, a na wyjazdach gra kiepsko, przez co już dwa razy mocno oberwał. Którą z twarzy pokaże Śląsk w meczu z Cracovią?
Trudno oprzeć się wrażeniu, że Śląsk i Cracovia w tym sezonie, które łączy bliźniaczy los. Dlaczego? Bo oba zespoły w wakacje przeszły solidną terapię szokową. We Wrocławiu utrzymano kurs na oszczędzanie, przez co z zespołem pożegnało się kilku kluczowych piłkarzy, a zastąpili ich gracze bez kontraktów i na ogół - poza Piotrem Celebanem - stosunkowo tani, albo młodzieżowcy. W Krakowie w wakacje rzecz miała się podobnie, a nowy trener - debiutujący w Ekstraklasie jako samodzielny szkoleniowiec - Robert Podoliński po podpisaniu kontraktu wziął do ręki nawet nie tyle miotłę, ile odkurzacz z wielką dyszą i zabrał się za poważne porządki w szatni drużyny.Drużynę “Pasów” w lecie opuściło łącznie dziewięciu piłkarzy, a ośmiu z nich było ważnymi punktami zespołu prowadzonego wcześniej najpierw przez Wojciecha Stawowego, a później przez Mirosława Hajdo. Z zespołem pożegnał się m.in. Saidi Ntibazonkiza, Rok Straus, Edgar Bernhardt i Krzysztof Danielewicz - warto tu nadmienić, że ten ostatni opuścił “Pasy” na rzecz Śląska Wrocław. Trener Podoliński z Dolcanu Ząbki, który prowadził przed przeprowadzką do Krakowa, zabrał ze sobą skutecznego napastnika Dariusza Zjawińskiego, pozyskał też m.in. świetnie znanego we Wrocławiu Mateusza Cetnarskiego, Deleu z Lechii Gdańsk, Gracjana Horoszkiewicza z Herthy Berlin, Bartosza Rymaniaka ze zdegradowanego Zagłębia Lubin, zespół wzmocnił też napastnik z Senegalu Boubacar Dialiba.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze