Dokładnie 3,5 godziny trwał lot piłkarzy Śląska do Sewilli, gdzie w czwartek rozegrają pierwszy mecz IV rundy eliminacyjnej do Ligi Europejskiej z Sevilla FC. Niestety potwierdziły się obawy trenera Stanislava Levego, dotyczące upałów panujących w Hiszpanii.
Lot przebiegł bez żadnych zakłóceń, a w stolicy Andaluzji samolot wylądował 30 minut wcześniej, niż przewidywał pilot. Podróż upłynęła zawodnikom na tradycyjnych rozrywkach - rozmowach, lekturze lub słuchaniu muzyki. Z upływem czasu większość piłkarzy zapadła w drzemkę, z której wybudziło ich dopiero lądowanie na lotnisku w Sewilli – czytamy na oficjalnej stronie klubu.
Po wyjściu z samolotu okazało się, że informacje o upałach panujących w tej cześci Hiszpanii nie były przesadzone. Temperatura na płycie lotniska sięgała 40 stopni. Nic dziwnego, że piłkarze szybko schowali się w klimatyzowanym autobusie. Po przyjeździe do hotelu zawodnicy rozeszli się po swoich pokojach, by odpocząć po podróży.
O godz. 15 zjedli obiad. Resztę dnia spędzą w hotelu, a na trening wyjdą dopiero o godz. 20:30, gdy upały nieco zelżą. W międzyczasie trener Stanislav Levy oraz Dalibor Stevanović, który w przeszłości grał w hiszpańskim Realu Sociedad oraz Alaves spotkają się z hiszpańskimi dziennikarzami na oficjalnej konferencji prasowej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze