Bezlitośnie przejechali się piłkarze Legii Warszawa po Śląsku Wrocław. Cieszący się z mistrzostwa Polski legioniści triumf w lidze uczcili ostrym strzelaniem, pokonując Śląsk aż 5:0. Odchodzący mistrz dostał od nowego lekcję futbolu, ale mimo tej bolesnej porażki wrocławianie utrzymali miejsce na podium i kończą sezon z brązowym medalem.
O postawie Śląska w tym meczu trudno napisać cokolwiek dobrego. Wrocławianie do Warszawy przyjechali bić się o trzecie miejsce w lidze, na które apetyt miał również Piast Gliwice. Ale gdyby uznać, że ich wola zdobycia medalu była wprost proporcjonalna do formy, którą pokazali w stolicy, to wniosek jest prosty: na trzecim miejscu najwidoczniej im nie zależało. Przez pierwsze minuty gry na Łazienkowskiej wyglądał nieźle i nawet wypracował sobie sytuacje strzeleckie. Ale uderzenia Piotra Ćwielonga i Łukasza Gikiewicza mijały bramkę Legii. A mniej więcej po kwadransie Śląsk się rozsypał.Wystarczyły trzy minuty i dwa strzały Marka Saganowskiego, aby posłać wrocławian na deski. A gdy ci zdążyli się jako tako otrząsnać po tych mocnych ciosach, musieli przyjąć kolejny. W 32. minucie Saganowski ustrzelił klasycznego hat-tricka, pewnie zamieniając rzut karny na gola. Jedenastkę sędzia Garbowski podyktował po faulu Rafała Grodzickiego na Jakubie Koseckim. Pół godziny gry, trzy stracone gole - Śląsk musiałby się wznieść na wyżyny, aby cokolwiek w Warszawie ugrać, ale miał też dużo szczęścia, bo w Gliwicach Piast przegrywał z GKS-em Bełchatów 0:1. A to oznaczało, że brązowy medal był w rękach wrocławian.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze