Reklama

Piłkarze Śląska wreszcie ze zwycięstwem w lidze

25/08/2013 00:00

Pięć kolejek musieli czekać kibice Śląska Wrocław na zwycięstwo w nowym sezonie Ekstraklasy. Aż wreszcie się doczekali - Śląsk pewnie pokonał Widzew Łódź 3:1.

To był dla Śląska ważny mecz. Wrocławianie musieli wygrać, bo gdyby znów stracili punkty, drużyny ze szpicy ligowej tabeli mogliby im odjechać na dość poważny dystans. Dlatego Śląsk musiał zakasać rękawy i wziąć się mocno do pracy, a trener Stanislav Levy w pierwszym składzie posłał na boisko praktycznie wszystkich swoich kluczowych piłkarzy. W drużynie zabrakło tylko odpoczywającego Krzysztofa Ostrowskiego, Mariusza Pawelca i Sebino Plaku. Zagrał za to Tadeusz Socha, Oded Gavish i Sylwester Patejuk, a Plaku pojawił się na boisku na ostatnie minuty. Kontuzja wykluczyła z gry w tym meczu także Mariana Kelemena i rezerwowym golkiperem był młodziutki Jakub Wrąbel.Wrocławianie dobrze zaczęli to spotkanie. Już po dosłownie kilku chwilach gry mogli objąć prowadzenie, bo świetną okazję miał - i niestety zmarnował - Marco Paixao. Później Śląsk starał się szanować piłkę i grać ofensywnie, szybko i ładnie dla oka. Łodzianie przeciwnie - w pierwszych minutach meczu starali się przede wszystkim zabezpieczać tyły i przeszkadzać Śląskowi w rozwijaniu skrzydeł. Od mniej więcej 15. minuty Widzew zaczął grać nieco odważniej i po dośrodkowaniu Marcina Kaczmarka mógł nawet objąć prowadzenie, ale Eduards Visniakovs nie sięgnął piłki. Śląsk szybko skarcił rywala za jego ofensywne zapędy. W 23. minucie ładną główką popisał się Dalibor Stevanović i zaliczył takiego trochę bilardowego gola. Bo po jego uderzeniu piłka uderzyła w słupek, potem jeszcze w drugi i łaskawie wtoczyła się do bramki Widzewa. Po kilku minutach gry było już 2:0 dla gospodarzy. A druga bramka dla Śląska padła po finezyjnej, koronkowej akcji, skutecznie zakończonej przez Paixao. Portugalczyk kilka minut później chciał ustrzelić kolejnego gola, ale tym razem minimalnie przestrzelił. Ale Śląsk i tak do przerwy ustawił sobie cały mecz. Bo łodzianie zupełnie nie wyglądali na zespół, który może odrobić dwie bramki i wrócić do gry.
 
Po zmianie stron łodzianie spróbowali ukąsić, a groźnie atakował najlepszy obecnie piłkarz Widzewa Eduards Visniakovs. Po jego strzale piłka o centymetry minęła bramkę Śląska - na szczęście dla wrocławian po zewnętrznej stronie. A że zmarnowane sytuacje lubią się mścić, to Śląsk postarał się o kolejnego gola. W 59. minucie Sylwester Patejuk świetnie podał piętą w pole karne do biegnącego Sebastiana Mili, a kapitan Śląska tylko dopełnił formalności.
Wydawało się wtedy, że jest po meczu, a Śląsk pewnie dowiezie okazałą wygraną do ostatniego gwizdka. Trener Stanislav Levy, spokojny o dalsze losy tego spotkania, ściągnął z boiska Przemysława Kaźmierczaka i Waldemara Sobotę. A w grę wrocławian wdała się lekka dekoncentracja i nonszalancja. Widzew zaczął grać aktywniej i postarał się o gola. W 76. minucie Eduards Visniakovs zamienił na bramkę dośrodkowanie Alexa Bruno. To był dla Widzewa gol honorowy, a niewiele brakowało, aby po chwili padł gol kontaktowy. Ale łotewski napastnik w sobie tylko znany sposób zmarnował sytuację sam na sam z Gikiewiczem - bramkarz Śląska zdołał odbić jego strzał. Gdyby piłka wpadła do siatki, Śląsk mógł wpaść w tarapaty. Wrocławianie jednak szybko się otrząsnęli i wrócili do swojego rytmu. I znów zaczęli dyktować warunki na boisku. O gola mógł się pokusić Paixao, ale w pojedynku siłowym z Thomasem Phibelem nie miał wielkich szans i stracił piłkę. Z kolei Tomasz Hołota mocno uderzył z dystansu, ale Maciej Mielcarz pewnie wyłapał jego strzał.
 
Po zwycięstwie nad Widzewem, Śląsk ma już sześć pkt. i zbliżył się do górnej połowy tabeli. O kolejne ligowe zwycięstwo wrocławscy piłkarze powalczą 1 września w Gliwicach, gdzie zmierzą się z miejscowym Piastem. A już w najbliższy czwartek Śląsk rozegra rewanżowe spotkanie z Sevilla FC w eliminacjach Ligi Europy. Przypomnijmy, że w Andaluzji wrocławianie przegrali 1:4, a w rewanżu zagrają bez Paixao, Dudu i Stevanovicia, których grę wyklucza nadmiar uzbieranych przez nich żółtych kartek.
 
Śląsk Wrocław - Widzew Łódź 3:1 (2:0)
Bramki: Stevanović (23.), Paixao (29.), Mila (59.) - E. Visniakovs (76.).
 
Śląsk Wrocław Gikiewicz - Socha, Gavish, Kokoszka, Dudu - Sobota (77. Plaku), Stevanović, Kaźmierczak (65. Hołota), Mila, Patejuk - Paixao (89. Więzik).
Widzew Łódź: Mielcarz - Stępiński, Phibel, Mroziński (72. Bruno), Bartkowski - Kaczmarek, Krystian Nowak, Okachi (56. Kasprzak), Batrović, Hajrapetjan (33. A. Višņakovs) - E. Višņakovs.
 
Żółte kartki: Kokoszka.
Widzów: ok. 11 tys.
 
Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).
Łukasz Maślanka

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości