Reklama

Po gwałcie w aquaparku: "załoga zrobiła wszystko, by było bezpiecznie"

17/08/2022 09:59

Zarząd i pracownicy dopełnili wszelkich obowiązków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa klientom na terenie obiektu - twierdzi Rada Nadzorcza Wrocławskiego Parku Wodnego po ataku pedofila w aquaparku przy ul. Borowskiej we Wrocławiu. W połowie lipca w toalecie został tam zgwałcony 12-letni chłopiec.

Przypomnijmy. Wszystko działo się w sobotę, 16 lipca wczesnym popołudniem. Na basenie przy Borowskiej były wtedy tłumy. W toalecie jeden z gości obiektu zgwałcił dwunastoletniego chłopca. Bardzo szybko udało się ustalić, że sprawcą tego brutalnego przestępstwa może być Przemysław K., który przebywał w tym czasie w aquaparku. Kamery zainstalowane w obiekcie nagrały moment, w którym wychodzi on z toalet. Ustalenie, kim jest ten człowiek nie było specjalnie trudne, bo chwilę wcześniej wchodził do obiektu, pokazując swoją imienną kartę. To również widać na nagraniach z monitoringu. Już po kilku godzinach sprawca został zatrzymany przez policję. Prokurator postawił mu zarzut wykorzystania przewagi fizycznej i przemocy, w celu doprowadzenia małoletniego poniżej lat 15 do obcowania płciowego - czyli zarzut gwałtu. Sąd aresztował go na trzy miesiące. Grozi mu od 3 do 12 lat więzienia.


Po tym tragicznym zdarzeniu zarząd aquaparku zwołał spotkanie załogi "aby porozmawiać o bezpieczeństwie na terenie obiektu i jeszcze bardziej uczulić osoby na konkretnych stanowiskach, by zwracały szczególną uwagę na okolice, gdzie kamery z racji prawa nie mogą być włączone".

Reklama

Czy zarząd i pracownicy aquaparku zrobili wszystko, by zapewnić bezpieczeństwo gościom? Rada Nadzorcza Wrocławskiego Parku Wodnego twierdzi, że tak. - Dopełnili wszelkich obowiązków z tym związanych - przekonuje Elżbieta Urbanek, przewodnicząca rady. - Zastosowanie nawet najnowocześniejszych środków ochrony nie jest w stanie zapewnić każdemu i wszędzie całkowitego bezpieczeństwa. Dotyczy to nie tylko aquaparku, ale także innych miejsc mających charakter publiczny - podkreśla.


- Cały obiekt monitorowany jest liczbą kamer, która pozwala objąć nimi wszystkie jego części, za wyjątkiem miejsc intymnych m.in. toalet. Tego rodzaju praktyka stanowiłaby naruszenie powszechnie obowiązujących przepisów prawa - tłumaczy Elżbieta Urbanek. - Do zdarzenia o którym mowa, doszło właśnie w toalecie, a więc w miejscu intymnym, do którego obsługa obiektu nie posiada ciągłego dostępu, również z uwagi na prawo do prywatności - dodaje przewodnicząca rady nadzorczej.

Reklama

- Obsługa obiektu o tragicznym zdarzeniu została poinformowana dopiero przez rodzica ofiary przestępstwa - zaznacza Urbanek. - Niemniej jednak, dzięki bardzo rozbudowanemu systemowi monitoringu jak również wzorowej współpracy spółki z organami ścigania, udało się niezwłocznie, jeszcze tego samego dnia, zidentyfikować i ująć sprawcę przestępstwa - podkreśla.


 


m

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości