Wrocławscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzanego o włamanie do samochodu i kradzież jego wyposażenia. Łupem zatrzymanego miały paść lampy i akumulator. Teraz za swój czyn mężczyzna odpowie przed sądem. Grozić mu może kara nawet do 10 lat pozbawiania wolności.
Jak relacjonują funkcjonariusze, w środę tuż po godzinie 12.30 dyżurny z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu, po otrzymaniu informacji o włamaniu do samochodu zaparkowanego przy jednej z ulic na Fabrycznej, niezwłocznie skierował na miejsce patrol.
- Interweniujący tam policjanci dojeżdżając zauważyli młodego mężczyznę, który usiłował otworzyć przednią maskę pojazdu. Ustalenia funkcjonariuszy potwierdziły, że wybił on wcześniej szybę w samochodzie, by dostać się do środka i przeszukiwał wnętrze. Auto miało też uszkodzona maskę i wyrwane dwie przednie lampy z kierunkowskazami oraz uszkodzony przedni grill - tłumaczy st. asp. Łukasz Dutkowiak.
Zatrzymany 20-latek przyznał policjantom, że chciał ukraść lampy i akumulator z pojazdu, a pieniądze ze sprzedaży tych części przeznaczyć na własne potrzeby.
- Mężczyzna w chwili zatrzymania miał blisko 1,2 promila alkoholu w organizmie - dodaje st. asp. Łukasz Dutkowiak.
Straty właściciel samochodu oszacował na kwotę ponad 600 złotych. Za włamanie i kradzież mienia zatrzymanemu mężczyźnie grozi kara nawet do 10 lat pozbawiania wolności.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze