Reklama

Pojedynek z wieloma podtekstami. Śląsk walczy z Polonią Leszno [ZAPOWIEDŹ]

09/03/2018 01:23

Jeszcze trzy tygodnie temu Jamalex Polonia 1912 Leszno byłaby murowanym faworytem w starciu ze Śląskiem Wrocław. Ostatnie mecze pokazują jednak, że podopieczni Radosława Hyżego mogą powalczyć o sprawienie niespodzianki. Spotkanie to będzie miało wiele dodatkowych smaczków, bowiem Polonia jest bardzo... "wrocławskim" zespołem.

Rzut oka na tabelę nie pozostawia wątpliwości, kto lepiej prezentuje się w obecnych rozgrywkach. Polonia z bilansem 21-5 jest wiceliderem, natomiast Śląsk (13-14) zajmuje siódme miejsce i będzie walczyć o pierwszą ósemkę do ostatnich kolejek sezonu zasadniczego. Gdyby ten zakończył się dziś, już w pierwszej fazie play-offów obie drużyny wpadłyby na siebie. Forma obu zespołów jest jednak odwrotna do zajmowanych w tabeli miejsc. Zwycięstwo Śląska z GKS-em Tychy było już czwartym z rzędu, a wraz z dobrymi wynikami przyszła świetna postawa na parkiecie. Jan Grzeliński i Marcin Pławucki w tych czterech wygranych spotkaniach wzięli na siebie ciężar prowadzenia gry. Ich dobra gra natchnęła do lepszych występów całą drużynę, która w ostatnich tygodniach przypomina sprawnie funkcjonujący organizm. Z kolei w maszynie do wygrywania, którą do czasu była Polonia, coś się zacięło. Leszczynianie do 24. kolejki przegrali tylko dwa razy, ale ostatnia seria trzech wyjazdów była równocześnie serią porażek. Polonia przegrała w Pruszkowie, Krakowie i Łańcucie, przez co praktycznie straciła szansę na dogonienie lidera - Spójni Stargard. Podopieczni Łukasza Grudniewskiego z utęsknieniem muszą wyczekiwać powrotu do hali "Trapez", bowiem pozostają jedyną drużyną I ligi niepokonaną na własnym parkiecie.


- Nie możemy się tłumaczyć terminarzem, ale faktem jest, że te trzy spotkania były bardzo trudnymi wyjazdami. Ja z kolei wcześniej przez cztery tygodnie pauzowałem z powodu kontuzji żebra. Brakowało mi treningu, powrót do gry nie był udany i zgubiliśmy nasz zwycięski rytm. Zostawiamy to jednak za sobą, przed nami jeszcze sześć kolejnych spotkań i chcemy wygrać jak najwięcej z nich - mówi Kamil Chanas, były zawodnik Śląska obecnie występujący w Polonii.

Reklama

Zatrzymanie Chanasa i Adama Kaczmarzyka będzie największym wyzwaniem dla defensywy wrocławian. Obaj zawodnicy są w dziesiątce najlepiej punktujących zawodników I ligi, a lata gry na parkietach PLK procentują na niższym poziomie rozgrywkowym. Równowagą dla ich doświadczenia jest 19-letni Jakub Kobel. Młody rozgrywający w ubiegły weekend zakończył przygodę z koszykówką młodzieżową - w barwach WKK Wrocław zdobył srebrny medal Mistrzostw Polski U20 (w półfinale WKK pokonał młody Śląsk z Jakubem Musiałem i Tomaszem Żeleźniakiem w składzie). Kobel został ponadto wybrany najlepszym rozgrywającym turnieju.


Dla kilku osób związanych obecnie z Polonią mecz ze Śląskiem będzie sentymentalną podróżą do przeszłości. Poza Chanasem w barwach WKS-u występowali także Stanferd Sanny i Kacper Kurkowiak. Ten pierwszy pełni ważną rolę w rotacji Polonii, natomiast Kurkowiak sporadycznie pojawia się na parkiecie. Trenerskiego fachu w Śląsku uczył się z kolei Łukasz Grudniewski, szkoleniowiec Polonii. Wiceprezesem Polonii jest z kolei Maciej Zieliński - legenda koszykarskiego Śląska.

Reklama

- Nigdy nie ukrywałem, że Śląsk jest "moim" klubem. Wychowałem się w nim i zawsze będę mu kibicował. Mój drugi, roczny pobyt we Wrocławiu niestety nie był zbyt udany - praktycznie cały sezon walczyłem z kontuzją. Do Leszna zostałem ściągnięty przez trenera Grudniewskiego, chcieli mnie w tej drużynie i pozwolili mi sportowo odżyć. Cieszę się, że koszykówka znów sprawia mi radość i wykonujemy w Polonii dobrą robotę - kontynuuje Chanas.


Już w pierwszym spotkaniu między obiema drużynami Śląsk napsuł krwi Polonii. Jeszcze półtorej minuty przed końcem meczu wrocławianie prowadzili sześcioma punktami, ale goście zdołali doprowadzić do dogrywki. W niej nie dali szans podopiecznym trenera Hyżego i ostatecznie wygrali 96:86. O rewanż w sobotę będzie niezwykle trudno, niemniej teraz koszykarze Śląska są na fali, a leszczynianie wpadli w mały kryzys. Czy to wystarczy do podtrzymania serii?


prochu

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości