Reklama

„Pożyczył” sobie kartę sąsiada, zrobił zakupy i oddał „plastik”

10/08/2020 13:56

Nietypowa sytuacja w podwrocławskich Siechnicach. Jeden z mieszkańców miejscowości zapomniał zabrać z przydomowej altanki saszetki z kartą płatniczą. Rano okazało się, że „plastikowe pieniądze” znajdują się w miejscu, w którym je zostawił, ale na koncie brakuje kilkuset złotych.

Siechniczanin musiał się ucieszyć, że jego saszetka, którą przez nieuwagę zostawił na noc w przydomowej altanie czeka na niego nad ranem. Nie spodziewał się jednak, że gdy spał, jego własność „pożyczył” sobie, a po zrobieniu zakupów, jak gdyby nigdy nic oddał, 22-letni sąsiad.


Mężczyzna o tym, że jego konto jest pusty dowiedział się, gdy następnego dnia chciał zrobić zakupy w sklepie. Przekonany o tym, że na jego koncie powinny być jeszcze pieniądze, zgłosił sprawę na policję.


– Mężczyzna powiedział policjantom, że uzyskał z banku informację, iż ktoś dokonał płatności jego kartą m.in. za internetowe usługi VOD – mówi sierż. szt. Krzysztof Marcjan z wrocławskiej policji. Wtedy też mężczyzna uświadomił sobie, że z saszetki zniknął mu telefon komórkowy.

Reklama

Analiza wyciągów bankowych doprowadziła mundurowych na pobliską stację paliw. Monitoring obiektu zarejestrował z koli osobę, która zapłaciła kartą siechniczanina. Okazało się, że płacącym jest sąsiad poszkodowanego.


– 22-latek został zatrzymany i przewieziony do jednostki policji. Tam przyznał się, ze wykorzystując nieuwagę i pozostawioną na widoku saszetkę sąsiada, zabrał z niej kilka przedmiotów. Telefon komórkowy zastawił w lombardzie, a kartą zapłacił za wykupienie dostępu do platformy telewizyjnej oraz za zakupy na stacji paliw. Następnie, kiedy kolejne transakcje zostały odrzucone, odniósł kartę do saszetki sąsiada, mając nadzieję, że ten nie zorientuje się, iż zniknęły z niej jakiekolwiek środki – relacjonuje policjant.

Reklama

Sprawca kradzieży został doprowadzony do policyjnego aresztu. Mundurowi odzyskali już telefon, który mężczyzna zostawił w lombardzie. Teraz 22-latek będzie musiał liczyć się z konsekwencjami swojego zachowania. Usłyszał już zarzuty i zgodnie z obowiązującymi przepisami, grozić mu może maksymalna kara nawet 10 lat pozbawienia wolności.


bas

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości