Reklama

Przeciętny „Ryszard III”, znakomita Dałkowska [RECENZJA]

24/11/2017 22:05

Chciałbym docenić, że w Teatrze Polskim wystawiono „Ryszarda III” Williama Szekspira, ale wyszedł z tego spektakl nudnawy i przeciętny, w którym obok scen i występów bardzo dobrych zdarzają się też, niestety, fragmenty kuriozalne i zupełnie niepotrzebne. Warto jednak zwrócić uwagę na Ewę Dałkowską, która przyćmiła grającego tytułową rolę Cezarego Morawskiego.

Wciąż mam w pamięci znakomity spektakl „Kings of War” w reżyserii Ivo van Hove, który obejrzałem w trakcie tegorocznej edycji festiwalu Dialog Wrocław. Choć Ryszard III był zaledwie jednym z jego bohaterów, to zrobił na mnie ogromne wrażenie, a w całym spektaklu nie brakowało momentów ocierających się o wybitność. W pewnym momencie ten bohater zadzwonił do Donalda Trumpa, Angeli MerkelWładimira Putina, przedstawiając się jako nowy król, a subtelnych i ciekawych nawiązań do współczesności pojawiło się tam więcej.


Najnowsza premiera Teatru Polskiego chyba rozgrywa się współcześnie, chociaż równie dobrze może to być czas bliżej nieokreślony. Niby dekoracje spektaklu są archaiczne, ale niektórzy bohaterowie noszą współczesne stroje, a w tle pobrzmiewa współczesna muzyka. Do tego w jednej z najbardziej kuriozalnych scen dwóch mężczyzn tańczy w dziwny sposób w trakcie rozmowy. Dodam, że obaj na uszach mają słuchawki. Jeszcze bardziej zdziwił mnie bohater, który na powitanie drugiej osoby machał… kurtką. Nie bardzo rozumiem też, czemu w „Ryszardzie III” została użyta taka, a nie inna muzyka. Chwilami odnosiłem wrażenie, że totalnie nie pasuje do tej opowieści.

Reklama

Mówiąc szczerze, wciąż zastanawiam się, co autorzy spektaklu mieli na myśli. Początek zapowiadał się obiecująco, ale być może zbyt wiele sobie obiecywałem po scenografii, której potencjał został zmarnowany. Szkoda, choć muszę przyznać, że w kilku scenach twórcom udało się zbudować wizualnie posępny, mroczny klimat. Niestety, było tego za mało.


Wcielający się w tytułową rolę Cezary Morawski pod koniec spektaklu również miał moment, choć krótki, w trakcie którego pozytywnie mnie zaskoczył. Jeżeli jednak chodzi o całokształt, jego rola była raptem dobra, a chwilami przeciętna. Niestety, zabrakło mu charyzmy. Nie porwał mnie i nie przekonał, nie uwierzyłem w tę postać. Dyrektor teatru został przyćmiony przez krótkie, ale bardzo wyraziste, występy Ewy DałkowskiejStanisława Melskiego. Charyzmatyczną Dałkowską uważam za najjaśniejszy element tego spektaklu. Nie ukrywam, że za kadencji poprzedniego dyrektora, Krzysztofa Mieszkowskiego czułem przesyt Ewą Skibińską i jej permanentnym rozbieraniem się na scenie. Nie miałbym natomiast nic przeciwko temu, żeby częściej widywać na deskach Teatru Polskiego właśnie Dałkowską.

Reklama

Szkoda, że tylko na chwilę w „Ryszardzie III” pojawił się Mariusz Kiljan, który nie miał – niestety – nic wielkiego do zagrania. Miałem natomiast lekkie obawy, gdy na początku spektaklu Dariusz Bereski szarżował w zbyt karykaturalny sposób. Potem było już lepiej, ale również miał zbyt małą rolę. Przede wszystkim jednak po raz kolejny zatęskniłem za Bartoszem Porczykiem. Mając w pamięci jego genialny występ w „Dziadach”, jestem przekonany, że w pojedynku aktorskim z Cezarym Morawskim pokazałby swój pełny kunszt i jego sposób na Ryszarda byłby o wiele lepszy.


 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości