Diagnosta samochodowy spod Wrocławia za łapówki wbijał do dowodu rejestracyjnego pieczątki potwierdzające przeprowadzenie przeglądu technicznego samochodu. Nawet nie widział aut, których dobry stan techniczny potwierdzał.
- Auta nawet nie wjeżdżały do stacji kontroli. W ręce diagnosty trafiały jednak dowody rejestracyjne, które były podbijane na kolejny rok i potwierdzały sprawność techniczną pojazdów. W trakcie czynności mundurowi zabezpieczyli dowody rejestracyjne i pozwolenia czasowe pojazdów, które czekały na podbicie, a także zaświadczenia o przeprowadzonych przeglądach technicznych - opowiada st. asp. Aleksandra Pieprzycka z policji. Funkcjonariusze znaleźli u mężczyzny kilka tysięcy złotych. Zabezpieczyli je na poczet przyszłych kar.
Policjanci badali tę sprawę od kilku miesięcy. Z ich informacji wynika, że nieuczciwy diagnosta nie sprawdzał też stanu aut, które powierzali mu klienci chcący faktycznie potwierdzić ich stan techniczny. W ten sposób mężczyzna miał oszukać aż 103 osoby. - Były przekonane odbierając pojazdy ze stacji diagnostycznej, że są one całkowicie sprawne. Postępowanie sprawcy mogło prowadzić do niezwykle niebezpiecznej sytuacji na drodze związanej ze stanem technicznym pojazdów - podkreśla Aleksandra Pieprzycka.
52-latek usłyszał już zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych oraz poświadczania nieprawdy w dokumentach. Grozi mu 10 lat więzienia, może też stracić uprawnienia diagnosty samochodowego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze