Myślał, że jak przyzna się do kierowania pod wpływem jednego narkotyku, to policja nie wykryje drugiego, pod którego wypływem również się znajdował. Przejażdżka dwóch mężczyzn zakończyła się problemami dla 34-latka.
Przejażdżka dwóch młodych mężczyzn przybrała nieoczekiwany obrót. Policjanci zatrzymali czarne audi do kontroli na drodze krajowej 35 pomiędzy podwrocławskim Małuszowem a Gniechowicami. Autem kierował 34-latek, który jechał z 28-letnim kolegą. Mundurowi zwrócili uwagę na nietypowe zachowanie kontrolowanego kierowcy:
- Podczas kontroli 34-latek był zdenerwowany, widocznie przestraszony, a jego źrenice nie reagowały na światło. Mężczyzna przyznał się, że tego samego dnia, w godzinach porannych, palił marihuanę - relacjonuje mł. asp. Rafał Jarząb z wrocławskiej policji.
Policjanci sprawdzili, czy kierowca mówi prawdę. Narkotester rzeczywiście wskazał marihuanę, ale także amfetaminę.
To jednak nie koniec kłopotów kierowcy. Mundurowi znaleźli przy nim woreczek z marihuaną. Wkrótce okazało się też, że tak jak mężczyzna nie powinien siadać za kierownicę, tak jego audi nie mogło poruszać się po drogach.
- Auto, którym podróżowali mężczyźni również nie było wolne od wad. Audi nie miało aktualnych badań technicznych, w związku z czym policjanci zatrzymali jego dowód rejestracyjny - informuje mł. asp. Rafał Jarząb.
34-latek stanie przed sądem. Ten może skazać go nawet na 2 lata więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze