- Ta łatwość budowania, zbierania podpisów nas też trochę zaskoczyła. To ewidentny dowód, że system polityczny w Polsce chyba się kończy, jeśli chodzi o wielkie partie – uważa Robert Raczyński, lider Bezpartyjnych Samorządowców. - Ludzie już nie wierzą w to, że duże partie są w stanie rozwiązać jakikolwiek ich problem. One walczą o tak skrajny elektorat, żeby uzyskać większość, że później nie są w stanie zrobić nic. Bo czy rządzi PiS, czy Platforma, to niewiele się w tym kraju zmienia. Bo państwa nie zmienia się, siedząc pod mikrofonami w studiach telewizyjnych.
Według sondażu dla tuwroclaw.com, Bezpartyjni Samorządowcy mają szansę na wejście do Parlamentu. W badaniu tym na to ugrupowanie wskazało 5,3 proc. respondentów.
W rozmowie z interial.pl zapytano Roberta Raczyńskiego, prezydenta Lubina i jednego z liderów Bezpartyjnych Samorządowców, skąd ta coraz większa rozpoznawalność w Polsce ugrupowania powstałego na Dolnym Śląsku.
- To efekt pięciu lat pracy – tłumaczy Raczyński. - Wiem, że dla socjologów, komentatorów, niektórych dziennikarzy, którzy nie znają prowincji i nie śledzą tego, co się dzieje w Polsce lokalnej mogło to być spore zaskoczenie, ale dla nas nie było. My, zbierając podpisy, odbyliśmy 300 tysięcy rozmów, nikt nam ot, tak nie przekazał swojego peselu.
Padło też pytanie po co Bezpartyjni Samorządowcy idą do krajowej polityki, kiedy to w samorządzie jest realna władza.
- Niestety z tą realną władzą w samorządzie jest tak, że coraz mniej od nas zależy, dlatego że system, który został zbudowany w ciągu 20 lat, i to nie jest tylko zarzut w stosunku do PiS, zaczyna być demontowany – tłumaczy lider Bezpartyjnych. - I mimo że każda formacja ogłasza, że wspiera samorząd i chce nam pomoc, to tak naprawdę wszystkie po kolei go osłabiały. Tracimy narzędzia do pracy w samorządzie i dlatego idziemy do Sejmu, bo bez wpływu na decyzje tam zapadające samorządy sobie nie poradzą.
Raczyński odpowiedział też na powtarzający się zarzut, że za Bezpartyjnymi Samorządowcami stoi PiS o co zresztą ugrupowanie procesował się z Donaldem Tuskiem.
- Myślę, że te zarzuty, które kierują pod naszym adresem politycy PO, wynikają z jakichś kompleksów. I myśmy nie przegrali z Tuskiem, lecz przegraliśmy systemem sądowniczym - powiedział. - Bo w rzeczywistości sąd nie orzekł o tym, że my jesteśmy "przystawką PiS" tylko orzekł, że można kłamać na wiecach. Nie należy tego traktować poważnie.
Przypomniał też że wszyscy inni, którzy mówili podobne rzeczy, przegrywali z BS w sądzie. Przegrał Michał Szczerba z PO, przegrało Stowarzyszenie Tak dla Polski.
Prezydent Lubina przypomniał także, że kraju tworzą koalicją z innymi ugrupowaniami, nie tylko z PiS jak w Sejmiku Dolnośląskim. W Lubskiem z PO, w Kielcach z PSL.
- Na przykład w Legnicy jest koalicja PiS z PSL i nikt się tym specjalnie nie zajmuje. Mamy w Polsce chyba z 60 koalicji PiS z PSL albo PO i nikogo to jakoś nie razi – dodał w rozmowie z interia.pl. – A gdy wejdziemy do Sejmu, będziemy rozmawiać z każdym, kto będzie chciał rozmawiać o naszych pomysłach programowych.
Na koniec Raczyński poruszył kwestię finansowania kampanii.
- Finansujemy wszystko z wpłat naszych członków, kandydatów. Jak pani może zauważyła, nie organizujemy żadnych codziennych spotkań, wieców z wyborcami, nie wynajmujemy co drugi dzień hal na pięć-sześć tysięcy ludzi, nie mamy transmisji telewizyjnej. Uznaliśmy, że zrobienie dwóch-trzech dużych konwencji w czasie kampanii, na których zgromadzimy naszych działaczy i sympatyków, to jedyna i najlepsza z możliwych inwestycja, jaką możemy zrobić. I mogę raz jeszcze zapewnić, że ani kosmici, ani PiS nam pieniędzy na nic nie dali.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze