Piłkarski Śląsk Wrocław nie został sprywatyzowany. Miasto ustąpiło i przystało na warunki Grzegorza Ślaka, jednak umowa nie została potwierdzona przez biznesmena notarialnie. Ratunkiem dla WKS-u jest dotacja, przegłosowana w piątek na nadzwyczajnej sesji Rady Miasta. - Zostaliśmy zrobieni w konia - podsumował prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz.
- Bardzo mi przykro i smutno, że musiałem zwołać tę sesję. Do końca miałem nadzieję, że to nie będzie potrzebne - mówił na piątkowym spotkaniu z radnymi. - Dziękuję, że Rada Miejska wyraziła zgodę na proces prywatyzacji Śląska, ale jestem już niemal pewien, że wszystko zakończy się fiaskiem - dodał.
- Nie chcemy powtarzać procesu prywatyzacji. Do tego wrócimy najwcześniej za rok. Doświadczenia pokazują, że proces bardzo rozchwiewa atmosferę w drużynie i grę zespołu - argumentował Rafał Dutkiewicz. - Mogę obiecać, że w ciągu najbliższych kilku tygodni przedstawimy nową koncepcję funkcjonowania klubu. W najbliższym czasie będziemy rozmawiać z wrocławskimi firmami w sprawie wsparcia Śląska - powiedział.
Co zatem stanęło na drodze do sfinalizowania umowy? - Rozmowy z prezesem Ślakiem nie zakończyły się powodzeniem i nie umiem powiedzieć, dlaczego tak się stało. Nie wiem, co powoduje, że prezes Ślak nie chce potwierdzić umowy notarialnie i dokończyć kupno klubu. Wykazaliśmy wiele cierpliwości i dochowaliśmy staranności, wedle określonych standardów. Zostaliśmy zrobieni w konia - tłumaczył prezydent.
- Jestem przekonany, że do finalizacji procesu nigdy nie dojdzie. Dlatego jestem zmuszony poprosić Radę Miejską o wsparcie. Będziemy dochodzić odszkodowania, ale Śląsk potrzebuje środków finansowych tu i teraz - mowił chwilę przed głosowaniem.
Ostatecznie radni miejscy przegłosowali dotację dla Śląska w wysokości 10 milionów złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze