To był taki mecz, po którym oba zespoły mogą mieć duży niedosyt, że nie udało się sięgnąć po zwycięstwo. Ani Śląsk Wrocław nie znalazł sposobu na obronę Cracovii, ani piłkarze z Krakowa nie dali rady rozmontować defensywy gospodarzy. I oba zespoły podzieliły się punktami, remisując 0:0, a ich nieporadność pod bramką rywala chwilami była wręcz zaskakująca.
Już w doliczonym czasie gry bramkarz Śląska Mariusz Pawełek obronił mocny strzał Sebastiana Stebleckiego i kto wie, czy tą interwencją nie uratował punktu dla Śląska. Wcześniej Dawid Nowak tak wkręcił w murawę obrońcę Śląska Tomasza Hołotę, że ten mógł dostać zawrotów głowy, ale napastnik “Pasów” swoje popisy zwieńczył strzałem w wysokie rzędy trybuny.A wszystko to po koronkowej akcji gości - po serii krótkich podań przed polem karnym w sytuacji sam na sam z Pawełkiem znalazł się Marcin Budziński. Piłkarz Cracovii mógł strzelić wręcz z zamkniętymi oczami, a piłka i tak pewnie wpadłaby do bramki, w tak dogodnej sytuacji strzeleckiej się znalazł. Ale z sobie tylko znanych powodów - może ze zmęczenia, może z zaskoczenia - kopnął piłkę obok słupka bramki Śląska. Śląsk też wypracował sobie wyśmienitą sytuację, ale w 65. minucie Robert Pich po tym, jak żwawo wpadł w pole karne, stracił animusz. I tak długo szukał pozycji do strzału - choć mógł uderzać wcześniej - że w końcu obrońcy Cracovii wzięli się w garść, wybijając mu piłkę spod nóg.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze