Gdyby Rosjanie zrealizowali swój plan, we Wrocławiu mogło dojść do katastrofy, której skalę trudno sobie nawet wyobrazić. Wiemy coraz więcej o zamiarach rosyjskich służb specjalnych, które za 4 tysiące dolarów zleciły wynajętemu przez siebie Ukraińcowi podpalenie centrum farb na terenie amerykańskiej fabryki we Wrocławiu. To zakład sąsiadujący z fabryką biopaliw. Kilkaset metrów dalej znajduje się potężny terminal Orlenu pełen łatwopalnych i groźnych dla zdrowia substancji. Ukraińca w porę zatrzymała polska Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jeszcze w lutym usłyszy wyrok za szpiegostwo i dywersję na rzecz Rosji.
Gdy w styczniu ubiegłego roku informowano o zatrzymaniu we Wrocławiu Serhija S. z Ukrainy, Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego o sprawie mówiła niewiele. Ujawniła jedynie, że mężczyzna miał planować podpalenie "obiektów na terenie miasta Wrocławia, które znajdują się w bliskiej odległości od elementów infrastruktury o znaczeniu strategicznym". - Udaremniono próbę podpalenia zakładu produkującego farby. Obok był zakład chemiczny - zdradził dopiero kilka dni później premier Donald Tusk. - Było to na zlecenie służb rosyjskich, to stwierdzono bezdyskusyjnie - podkreślał.
Dziś wiemy już więcej. Serhii S. za 4 tysiące dolarów na zlecenie rosyjskich służb miał przygotowywać się do podpalenia centrum farb przy ul. Kwidzyńskiej na Kowalach. Działa ono przy fabryce farb należącej do amerykańskiego giganta w tej dziedzinie, jednej z 500 największych amerykańskich firm pod względem przychodów.
Tuż obok amerykańskiej firmy działa fabryka biopaliw, w której zgromadzone są m.in. duże ilości metanolu. A stąd niedaleko już do ogromnego terminala Orlenu przy ul. Swojczyckiej. Paliwa trafiają tutaj dalekosiężnym rurociągiem z centralnego magazynu Orlenu w Płocku oraz podobnego terminala w Ostrowie Wielkopolskim. Na Swojczycach benzyna, olej napędowy oraz dodatki do paliw są magazynowane w potężnych zbiornikach, a potem cysternami są rozwożone do stacji paliw w różnych zakątkach regionu.
- Przeładowywane na terenie zakładu substancje oprócz właściwości palnych charakteryzują się również właściwościami szkodliwymi dla zdrowia i niektóre są klasyfikowane jako rakotwórcze. Produkty te są niebezpieczne dla środowiska, działają bardzo toksycznie na organizmy wodne i mogą powodować długo utrzymujące się niekorzystne zmiany w środowisku wodnym - informuje Orlen.
Wszystkie trzy firmy w 2024 roku znajdowały się na oficjalnej miejskiej liście zakładów zwiększonego lub dużego ryzyka wystąpienia poważnej awarii przemysłowej.
Jaka miała być skala pożaru planowanego przez Rosję? Czy faktycznie jej służby specjalne miały plan doprowadzenia do potężnej katastrofy? Tego nie wiadomo. Wiadomo za to z pewnością, że zleciły podpalenie centrum farb przy Kwidzyńskiej. Podczas przesłuchania w ABW Ukrainiec Serhii S. przyznał się do przyjęcia tego zlecenia. Oskarżony o szpiegostwo i dywersję, chciał nawet dobrowolnie poddać się karze bez procesu - myślał o trzech latach więzienia. Sąd się jednak na to nie zgodził i zdecydował się na normalny proces.
Serhii S. wycofał się wtedy ze swoich zeznań. Teraz twierdzi, że nie chciał powodować we Wrocławiu żadnego pożaru. Nie zaprzeczył jednak, że takie zlecenie dostał. Jak się zarzeka, zamierzał jednak wprowadzić swoich zleceniodawców w błąd. Jak pisze Gazeta Wyborcza, kupił kostki podpałki do grilla i podpałkę w płynie o zapachu lasu, zrobił zdjęcie dymu z wrocławskiej elektrociepłowni (ale tak, że nie widać na nim komina) i razem ze zdjęciami spalonych desek wysłał Rosjanom. Miał to być dowód, że zrealizował zlecenie. Czy sąd uwierzy w tę wersję? Wyrok zapadnie 21 lutego.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.