Reklama

Rozczarowanie w Lublinie. Koszykarski Śląsk odpada w ćwierćfinale Pucharu Polski

13/02/2021 10:43

Osłabiony WKS złapał zadyszkę. Koszykarze Śląska Wrocław przegrali 73:92 ze Spójnią Stargard i już na etapie ćwierćfinału pożegnali się z rozgrywkami o Puchar Polski. Wrocławianie zanotowali trzecią porażkę w czterech ostatnich meczach.

Na Puchar Polski do Lublina koszykarze WKS-u jechali ze sporymi nadziejami, ale co do ich formy można było mieć pewne obawy. Wszakże Śląsk to wciąż wicelider tabeli i na pewno można było ich stawiać w gronie faworytów do wygrania Pucharu. Natomiast w ostatnim ligowym spotkaniu wrocławianie zagrali zdecydowanie najgorszy mecz w całym sezonie, ulegając na własnym boisku przedostatniemu w tabeli HydroTruckowi Radom aż 75:97. Dodatkowo aktualnie trener Oliver Vidin nie ma za bardzo komfortu jeśli chodzi o dobór składu, gdyż kontuzjowani są Kacper Gordon, Maksymilian Zagórski, ale przede wszystkim Ben McCauley oraz Ivan Ramljak. Oczywiście porażki z HydroTruckiem nie można usprawiedliwiać w pełni kontuzjami. Wszakże tak samo osłabiony WKS potrafił wygrać z teoretycznie znacznie silniejszą BMSlam Stalą Ostrów Wlkp. Cała drużyna przeciwko radomianom zagrała bardzo słabo, zwłaszcza w ataku.


Ćwierćfinałowi rywale WKS-u, Spójnia Stargard na półmetku sezonu była w czołowej ósemce, która dawała im przepustkę do turnieju o Puchar Polski. Od tamtej pory jednak stargardzianie grają bardzo w kratkę, zwycięstwa przeplatając porażkami. W tym sezonie Śląsk i Spójnia grały już ze sobą dwukrotnie, w obu przypadkach dając niezwykle emocjonujące widowiska, które zarówno w Stargardzie jak i Wrocławiu wygrywał Śląsk. Jednym punktem.

Reklama

Oceniając po wynikach ligowych, mogliśmy się tu spodziewać twardego, wyrównanego meczu. Lepiej w spotkanie weszła jednak Spójnia. Stargardzianie ewidentnie oglądali mecz Śląska z HydroTruckiem i wiedzieli, że radomianie sprawili WKS-owi mnóstwo kłopotów rzutami za 3 punkty. Niestety dla Śląska potrafili tą wiedzę przekuć w praktykę. W pierwszej kwarcie rywale wrocławian zdobyli sporo punktów rzutami zza łuku. Zawodnicy Olivera Vidina natomiast taką skutecznością już nie grzeszyli. Rzucanie trójek w tej części meczu wychodziło tylko Michałowi Gabińskiemu (dwa razy), ale to nie pomogło drużynie wyjść na prowadzenie, gdyż to Spójnia triumfowała w pierwszej kwarcie 28:24.


W drugiej kwarcie Śląsk bezustannie starał się gonić wynik, ale wrocławianie notowali dużo strat. Podobnie zresztą jak Spójnia, aczkolwiek wciąż to rywale byli skuteczniejsi. WKS-owi brakowało zdecydowanego lidera, który pociągnąłby grę zespołu. Podobnie jak przeciwko HydroTruckowi poniżej możliwości grał choćby Kyle Gibson, czy zwłaszcza Strahinja Jovanović. Zespołowo z kolei lepiej wyglądała Spójnia. Końcówka kwarty była bardzo wyrównana, aczkolwiek tuż przed przerwą stargardzianie, a konkretnie Jay Threatt trafił trzy rzuty wolne, powiększając przewagę Spójni do 51:44.

Reklama

Po przerwie zaczynało się wydawać, że Śląsk łapie wreszcie rytm. Pierwsze minuty trzeciej kwarty zdecydowanie należały do nich. Uszczelnili obronę (tylko 5 pkt Spójni w 4 minuty), a sami zbliżyli się na zaledwie 3 pkt straty (54:57). Można było z tego okresu wyciągnąć jeszcze więcej, ale przynajmniej był to pewien powiew optymizmu. Niestety tylko powiew, bowiem później wrocławianie znów się zacięli, a rywale zaczęli trafiać i to za 3 pkt. Straty WKS-u szybko wzrosły do aż 13 pkt, a do końca kwarty udało im się je zniwelować w małym stopniu. Przed ostatnią kwartą przegrywali 61:71, a sytuacja lekko mówiąc nie wyglądała zbyt różowo.


Niestety dla Śląska w niej nie ujrzeliśmy wielkiego pościgu za wynikiem, a raczej pewną kontrolę w wykonaniu Spójni. Skuteczność. Skuteczność była kluczem, a WKS ewidentnie nie wziął kluczy. W czwartej kwarcie wrocławianie rzucili zaledwie 12 pkt. Potrzebowali wstrząsu od któregoś z zawodników. Jakiejś znaczącej serii punktowej. Ale nikt nie był w stanie jej dziś zapewnić. Ani Stewart, ani Gibson, ani Jovanović. Spójnia z kolei wyczuła problemy Śląska i spokojnie ich wypunktowała, wygrywając ostatecznie 92:73.

Reklama

Porażka z HydroTruckiem niestety nie okazała się przypadkiem. Śląsk wpadł w mały dołek. Dołek skuteczności przede wszystkim, bowiem to przede wszystkim tu zawiedli w ostatnich dwóch spotkaniach. Spójnia nie zagrała wielkiego meczu, grali gorzej od HydroTrucka, ale WKS nie miał argumentów by to wykorzystać. Widać było brak Ramljaka i McCauleya, ale znów zabrakło punktów od pozostałych liderów, bo Stewarta stać na więcej niż 13 pkt, Gibsona na więcej niż 16, Dziewę na więcej niż 9, a już na pewno Jovanovicia na więcej niż 5. Pozostali zawodnicy nie dali z kolei tyle ile choćby przeciw BMSlam Stali.


Trener Oliver Vidin ma nad czym myśleć, choć Śląsk ma teraz 12 dni na odpoczynek i podleczenie urazów po bardzo intensywnym okresie. Puchar Polski okazał się rozczarowaniem, ale nie ma co rozpaczać, trzeba pracować nad powrotem do formy. Weryfikacja tych planów w czwartek 25 lutego, gdy o 20:05 do Hali Orbita przyjedzie GTK Gliwice.

Reklama

WKS Śląsk Wrocław – Spójnia Stargard 73:92 (24:28, 20:23, 17:20, 12:21)


Śląsk: Gibson 16, Dziewa 9, Wójcik 9, Jovanović 5, Gabiński 9 oraz Stewart 13, Tomczak 4, Szlachetka 8, Strzępek 0, Żeleźniak 0, Walski 0


Trener: Oliver Vidin


Spójnia: Threatt 17, Faust 7, Steele 10, Cowels III 16, Kostrzewski 14 oraz Matczak 10, Gudul 8, Młynarski 10, Han 0, Potap 0, Grudziński 0, Kucharczyk 0


Trener: Marek Łukomski


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości