Rozpoczął się proces Roberta W. i jego żony Ewy W., oskarżonych o kradzieże w sklepach Media Markt. Zdaniem prokuratury były już (został wyrzucony z pracy) sędzia wrocławskiego sądu apelacyjnego i jego żona kradli w dwóch sklepach we Wrocławiu i w Wałbrzychu. Ich łupem miały paść głośniki, pendrive’y oraz inny sprzęt elektroniczny o łącznej wartości ponad 4,5 tys. złotych.
Prokuratura zarzuca sędziemu Robertowi W. popełnienie dwóch przestępstw. Z materiału zgromadzonego przez śledczych wynika, że wrocławski sędzia 4 lutego 2017 roku, wraz z żoną, w Media Markt w Wałbrzychu nakradł towaru na łączną kwotę 2,2 tysiąca złotych. Ze sklepu miały zniknąć dwa głośniki, dwa pendrive’y oraz kabel. Dwa dni później mężczyzna miał pojawić się w sklepie tej samej sieci we Wrocławiu. Jego łupem padły wtedy dwa głośniki, trzynaście pendrive’ów, dwie karty microSD oraz słuchawki o łącznej wartości ponad 2,4 tysiąca złotych.
Mężczyzna zatrzymany został 6 lutego we Wrocławiu, po tym jak pracownicy sklepu zaobserwowali na monitoringu, że przy użyciu cążków i nożyka obcina sklepowe zabezpieczenia i rozpakowuje towar. Robert W. puste opakowania odkładał na półki, a sprzęt, który się w nich znajdował, wkładał do kieszeni płaszcza. Następnie mężczyzna, jak gdyby nigdy nic, podszedł do kasy i zapłacił wyłącznie za plastikową podstawkę. Po chwili pracownicy sklepu zatrzymali sędziego. Ich podejrzenia okazały się słuszne, bowiem znaleźli przy nim skradziony sprzęt wraz z cążkami i nożykiem.
W trakcie śledztwa ustalono, że nie były to jedyne kradzieże, jakich dopuścił się Robert W. Mężczyzna został zauważony na nagraniach z monitoringu w sklepie Media Markt w Wałbrzychu, gdzie ze swoją żoną Ewą W., miał dokonać kradzieży głośników i kabla, które znaleziono później w mieszkaniu państwa W.
Oskarżeni nie przyznają się do winy mimo zgromadzonego przez prokuraturę bogatego materiału dowodowego w tej sprawie. Nie stawili się też w sądzie. Wiadomo, że w czasie śledztwa były sędzia odmówił składania wyjaśnień, zapewnił jednak, że jego żona z tą sprawą nie ma nic wspólnego.
Byłemu sędziemu i jego żonie grozi pięć lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze