Reklama

Ruszył proces ws. pobicia dziennikarza Przemysława Witkowskiego [WIDEO]

21/10/2019 15:35

W poniedziałek przed wrocławskim sądem ruszył proces w prawie pobicia na nadodrzańskich bulwarach. Poszkodowanym w tej sprawie jest Przemysław Witkowski, poeta i dziennikarz, który twierdzi, że został pobity za głośne komentowanie homofobicznych napisów. Oskarżony Maciej K. z kolei przekonuje, że brał udział w równorzędnej bijatyce, którą wulgarnym wyzwiskiem miał sprowokować sam poszkodowany.

Przypomnijmy, że chodzi o sprawę z lipca tego roku. Z ustaleń prokuratury wynika, że w godzinach popołudniowych Przemysław Witkowski (zgodził się na publikację nazwiska i wizerunku) miał zostać zaatakowany za głośne komentowanie homofobicznych napisów, w tym hasła „Stop pedofilom z LGBT”. Mężczyzna z licznymi obrażeniami ciała trafił do szpitala. Podejrzanego o ten czyn 28-latka policji udało się zatrzymać dopiero po kilku dniach.


Śledczy ustalili, że lewicowy publicysta miał zostać pobity przez Macieja K., który kilkukrotnie miał uderzyć Witkowskiego pięścią i kolanem, powodując u niego znaczne urazy. Wśród zarzutów, jakie usłyszał K., jest też grożenie pozbawieniem życia, z powodów politycznych.

Reklama

Oskarżony: To była równorzędna bójka


Maciej K. w poniedziałek tłumaczył, że będąc na spacerze na nadodrzańskich bulwarach, zauważył jadącego na rowerze poszkodowanego. – Zauważyłem, że zwrócił na mnie uwagę. Jadąc dalej, przeklinał coś, lub kogoś podniesionym głosem, zwracają się do swojej dziewczyny. Był wyraźnie podniecony – relacjonował oskarżony, dodając że na bulwarze widział różne napisy, a przy napisie „Stop pedofilom z LGBT” zatrzymał się, bo szczególnie zwrócił jego uwagę. Wtedy miał zauważyć, jak mija go kobieta, z którą wcześniej jechał Witkowski, a chwilę później że sam poszkodowany do niego podjeżdża na rowerze. – Gdy podjechał, zszedł z roweru i zwrócił się do mnie, obrażając mnie, cytuję: „Co, podoba ci się ten napis naziolska k...”. Odpowiedziałem wzburzony „Tak podoba mi się, lewacka k...” – zeznawał w poniedziałek Maciej K. Oskarżony tłumaczył, że po tej wymianie zdań między mężczyznami miało dojść do zwarcia. – Oskarżony zbliżył się do mnie na tyle, że stykaliśmy się ciałem. Gdy próbowałem go odepchnąć, uderzył mnie dwa razy – zeznawał. Według relacji oskarżonego później miało dojść do obustronnej wymiany ciosów, która miała zostać przerwana, gdy dziennikarz został sprowadzony do parteru. – Nie groziłem poszkodowanemu w żaden sposób, podczas bójki stosowałem wyłącznie uderzenie rękoma, ani razy nie uderzyłem leżącego, ani bezbronnego pokrzywdzonego. Obrażenia, które otrzymał poszkodowany były skutkiem tego, że cały czas był stroną aktywną w bójce – przekonywał sąd.


Zeznania Macieja K. , jakie złożył przed sądem, nieco różnią się od relacji spisanej przez śledczych po zatrzymaniu. Oskarżony inaczej opisał sam moment spotkania z poszkodowanym. Według tamtej relacji to Przemysław Witkowski miał stać przy murze, na którym widniał napis, a on przechadzać się bulwarem. – Nie podtrzymuję tych wyjaśnień. Zeznawałem pod wpływem skrajnych emocji. Gdy emocje opadły i cały szok, zacząłem sobie przypominać różne fakty i następstwem tego są dzisiejsze wyjaśnienia – tłumaczył, zaznaczając, że gdy dowiedział się o sprawie, był w złym stanie emocjonalnym.

Reklama


Poszkodowany: Zostałem pobity. Czułem się jak worek treningowy


Z punktu widzenia Przemysława Witkowskiego całe zajście miało odmienny przebieg. Publicysta zeznawał, że jadąc rowerem wraz ze swoją partnerką, mieli zauważyć liczne napisy na murach w tym krzyże celtyckie i hasła, które skojarzył z ruchami nacjonalistycznymi i neofaszystowskimi oraz napisy obrażające społeczność LGBT. Gdy para dojechała do nasypu kolejowego i zorientowała się, że nie ma tam przejazdu, postanowiła zawrócić. – Gdy zaczęliśmy wracać, to w rowerze, na którym jechałem, zaczęło coś szorować o ramę. Prawie się nie dało jechać, więc zacząłem ten rower prowadzić. Powiedziałem mojej dziewczynie, żeby jechała, a ja ją dogonię. Myślałem, że nastawię to koło i będzie jakoś jechało – zeznawał przed sądem. To właśnie wtedy miał do niego podejść Maciej K., który stanął mu na drodze i zapytał, czy nie podobają mu się napisy. – Przestraszyłem się, ale pomyślałem, że powiem to, co myślę. Powiedziałem, że „nie, nie podobają mi się” – tłumaczył. To właśnie wtedy oskarżony miał zajść mu drogę i go popchnąć. – Upadłem z rowerem na bok. Kiedy próbowałem wstać, zaczął krzyczeć „i co lewacka k...” i zadał mi dwa albo trzy ciosy pięścią w twarz – tłumaczył poszkodowany, który dodawał, że nie mógł się bronić, a wcześniej też nigdy nie uczył się żadnej sztuki walki. Wtedy z ust oskarżonego miały paść groźby i wyzwiska, w tym także groźba pozbawienia życia. Maciej K. miał później uderzyć poszkodowanego, jeszcze kilka razy. Z relacji poszkodowanego wynika, że napastnik odpuścił i odszedł dopiero po kilku minutach.

Reklama

W poniedziałek w sądzie zeznawała też dziewczyna poszkodowanego, która jednak samego zajścia na bulwarach nie widziała. O tym, że jej chłopak został pobity, zorientowała się, gdy zjechała z bulwarów i przez dłuższy czas nie mogła się doczekać na swojego partnera. Kobieta tłumaczyła jednak przed sądem, że przed zdarzeniem miała wspólnie z Witkowskim głośno komentować napisy na murach. – Te napisy wyglądały trochę inaczej, niż zazwyczaj takie homofobiczne napisy wyglądają. Przemysła powiedział, że domyśla się, kto jest ich autorem, i najprawdopodobniej są to dzieła „Autonomicznych Nacjonalistów” – tłumaczyła.


Maciejowi K. za pobicie grozi nawet kara do 5 lat pozbawienia wolności. Podobne sankcje przewidziane są też za popełnienie przestępstwa z powodu dyskryminacji związanej z poglądami politycznymi.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości