Samolot holujący szybowce rozbił się w pobliżu Aeroklubu Zagłębia Miedziowego w Lubinie na Dolnym Śląsku. Pilot i jego pasażer przeżyli wypadek.
– Pierwszy dobiegłem na miejsce, przeskoczyłem przez płot. Wołałem: Jarek, Jarek! Jak zobaczyłem, że jest, że stoi… To było najważniejsze, że żyje – podkreśla prezes lubińskiego aeroklubu Jakub Eichstaedt.
Do wypadku doszło w sobotę przed południem. Na terenie aeroklubu odbywały się akurat coroczne zawody szybowcowe na celność lądowania. – Około godziny 11.40 nasza holówka rozbiła się tutaj na terenie aeroklubu, zaraz za drzewami. Najedliśmy się sporo strachu, na szczęście pilot jest cały – podkreśla Eichstaedt.
Na razie nie wiadomo jak doszło do wypadku. – Nie znamy przyczyn, znamy relację pilota, ale nie będzie na razie udzielać w tej sprawie żadnych informacji. Czekamy na przyjazd Państwowej Komisji Badań Wypadków Lotniczych, jak oni to wyjaśnią, będzie mieć pełny raport, będziemy też wiedzieć co się stało. Awionetką leciał doświadczony pilot i równie doświadczony holownik z Jeleniej Góry, który wielokrotnie latał już na naszym lotnisku – dodaje prezes.
Na miejscu wypadku obecne było pogotowie, straż pożarna i policja oraz prokurator. – Jak ustalili policjanci, 57-letni pilot, mieszkaniec powiatu jeleniogórskiego podchodził do lądowania. W tym czasie prawdopodobnie doszło do awarii maszyny. Mężczyzna próbował lądować awaryjnie, jednak nie udało mu się dolecieć do lotniska. Przelatując nad działkami, zahaczył o trakcję kolejową i wylądował na łące. Na szczęście 57-latkowi nic się nie stało, pilot był trzeźwy – informuje asp. sztab. Sylwia Serafin, oficer prasowy KPP Lubin.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze