Wrocławscy policjanci zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o liczne kradzieże jednośladów. Sprawca jadąc skradzionym rowerem, kiedy zorientował się, że biegną za nim funkcjonariusze, którzy lada moment go zatrzymają w pewnym momencie odrzucił rower i wskoczył do Odry. Na nic to się zdało, bo mundurowi czekali już na niego po drugiej stronie rzeki. O dalszym losie zatrzymanego zdecyduje teraz sąd. Przypomnijmy, że za kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności.
- Funkcjonariusze Komendy Miejskiej we Wrocławiu patrolując ulice miasta zauważyli dwóch mężczyzn, którzy obserwowali od dłuższego czasu rowery pozostawione przed wejściem do jednej z galerii w centrum. Jednak po około 30 minutach osoby te oddaliły się - informuje Wojciech Jabłoński z wrocławskiej policji.
Podczas pełnionej służby mundurowi zauważyli jednego z wcześniej obserwowanych mężczyzn, który jechał rowerem ul. Grodzką w stronę mostu Uniwersyteckiego.
- W związku z tym policjanci postanowili sprawdzić całą sytuację. Kiedy mężczyzna zorientował się, że jadą za nim funkcjonariusze gwałtownie przyśpieszył. Po chwili rzucił rower na ulicę i zaczął uciekać pieszo. Policjanci pobiegli za nim. Gdy zorientował się, że za moment zostanie zatrzymany, wskoczył do Odry - relacjonuje Wojciech Jabłoński.
Podejrzany został zatrzymany po drugiej stronie rzeki, na wysokości ul. św. Jadwigi. Okazał się nim, znany wrocławskiej policji 30-latek, który był w przeszłości notowany już za podobne kradzieże.
Ponadto w jego plecaku funkcjonariusze znaleźli brzeszczot oraz inne narzędzia mogące służyć do popełnienia przestępstwa. Policjanci ustalili, że sprawca ukradł rower sprzed budynku Akademii Sztuk Pięknych przy ul. Modrzewskiego o wartości około 550 złotych.
- Jak wynika z dalszych ustaleń 30-latek przyznał się do kilku innych kradzieży jednośladów. Śledczy w dalszym ciągu ustalają dokładne okoliczności tej sprawy oraz to czy mężczyzna nie ma na swoim koncie jeszcze innych tego typu zdarzeń. O dalszym losie podejrzanego zdecyduje sąd. Przypomnijmy, że za kradzież grozi kara do 5 lat pozbawienia wolności - podsumowuje Wojciech Jabłoński.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze