Do koszyka wkładał drogie klocki Lego, a na samoobsługowej kasie skanował kody z chrupek kukurydzianych albo oranżady w proszku. Działało. Oszust z Wrocławia oszukał w ten sposób Biedronkę aż 56 razy. W ciągu kilku miesięcy zarobił na tym aż 12 tysięcy złotych. Aż wreszcie oszustwo wyszło na jaw.
Młody mężczyzna z powiatu wrocławskiego działa w okolicach Kobierzyc. Odwiedzał różne Biedronki, kupował w nich różne drogie produkty - w tym wspomniane klocki Lego. Kupował to jednak stwierdzenie mocno na wyrost. Był bowiem przekonany, że nikt nie widzi, iż faktycznie na kasie samoobsługowej skanuje to, co w sklepie najtańsze.
Obsługa sklepów nie zorientowała się, że ma do czynienia z oszutem. Automatyczne kasy też nie sygnalizowały problemu. Policja nie zdradza, w jaki sposób na trop oszustw wpadł policjant z komisariatu w Kobierzycach. Zaczął przyglądać się zachowaniu mężczyzny. - Sprawdził dość odległą historię zakupów oraz wizyt podejrzewanego w różnych sklepach. Metoda, jak się okazało, była dla niego uniwersalna i wykorzystywał ją przez kilka miesięcy. Naraził w ten sposób sieć sklepów na straty łączne w kwocie prawie 12 tysięcy złotych, a sam odpowie teraz za oszustwa - mówi st. asp. Aleksandra Freus z wrocławskiej policji.
36-letniemu oszustowi z Biedronki grozi teraz 8 lat więzienia.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze