Reklama

Skarga na kontrolerów, którzy zatrzymali gapowicza. „Moje dzieci doznały ogromnego urazu psychicznego”

01/10/2019 18:28

W poniedziałek po południu w jednym z miejskich autobusów miało dojść do awantury. Z listu przesłanego do naszej redakcji wynika, że kontrolerki chciały zatrzymać „gapowicza”, ten jednak za wszelką cenę chciał opuścić pojazd. Wtedy miało dojść do szarpaniny. Matka dzieci, które podróżowały wówczas autobusem skarży się do MPK na zachowanie pracownic i dodaje, że poniedziałkowe wydarzenia zniechęciły jej dzieci do korzystania z transportu publicznego.

Pani Anna w liście do redakcji tuWroclaw.com skarży się na kontrolerów, którzy w poniedziałek mieli kontrolować bilety w jednym z autobusów linii 129. Na oczach 4- i 5-letnich dzieci pod opieką babci miała odbyć się tam awantura z udziałem jednego z gapowiczów.


– W autobusie odbywała się kontrola biletów, w chwili gdy jedna z kontrolerek oczekiwała przy mojej rodzinie na okazanie biletu przez babcię, druga z nich z krzykiem "łap go" rozpoczęła swoiste polowanie na mężczyznę, który biletu nie posiadał – pisze pani Anna, która dodaje że kontrolerki usiłując zatrzymać mężczyznę miałby użyć wulgarnych słów.

Reklama

– Kobiety krzyczały i szarpały go, nie reagowały w żaden sposób na prośby mojej mamy o uspokojenie sytuacji. Synek opowiadał mi, że pan leżał na podłodze, a ktoś go kopał. Moje dzieci zaczęły płakać, bardzo się wystraszyły. Babcia wraz z dzieci zmieniła miejsce w autobusie na takie, w pobliżu kierowcy, ale po chwili pojawili się tam również awanturujący. W takiej sytuacji moja mama ze względu na płaczące i krzyczące dzieci poprosiła kierowcę, aby ten otworzył drzwi i umożliwił im opuszczenie autobusu, jednak kierowca odmówił. W takiej sytuacji moja mama po raz kolejny zmieniła miejsce, by zabrać dzieci jak najdalej od awantury i choć trochę je uspokoić – czytamy w liście.


Nasza czytelniczka jest oburzona zachowaniem kontrolerek i uważa, że pasażerowie powinni „mieć prawo do spokojnego przejazdu”. Ponadto pani Anna dodaje, że u jej kilkuletnich dzieci taka podróż wywołała spory stres. – Moje dzieci doznały ogromnego urazu psychicznego. Płakały całą drogę do domu. Córka płakała zasypiając, płakała przez sen, a syn pyta czy autobusami jeżdżą złodzieje i mówi, że się boi. Dzieci nie chcą już jeździć autobusem – tłumaczy i dodaje, że od teraz dzieci zamiast wrócić wcześniej do domu z babcią, będą musiały w przedszkolu czekać do 17:00 na mamę, która odwiezie je do domu samochodem. – Miasto usilnie promuje komunikację zbiorową, z czym się zgadzam. Znosimy to, że jest często niewygodna i niepunktualna, ale tego że jest niebezpieczna już nie możemy tolerować – kończy nasza czytelniczka.

Reklama

MPK wyjaśnia sprawę


Skarga trafiła już do zarządu wrocławskiego MPK. – Sprawdzamy tę sytuację i nie bagatelizujemy jej. Nie ma z naszej strony zgody na żadne przejawy agresji, ale pamiętajmy, że kontroler biletowy to niewdzięczny zawód i to oni częściej padają ofiarą agresji, niż odwrotnie. Jeżeli był tam monitoring, zostanie on sprawdzony – komentuje dla tuWroclaw.com rzecznik MPK Aleksander Łoś, który zapewnia, że spółka podjęła już wszelkie działania na rzecz wyjaśnienia sprawy. Szerszego komentarza przewoźnika możemy spodziewać się w środę.


bas, mgo

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości