Lechia Gdańsk musiała wygrać we Wrocławiu, by zapewnić sobie prawo gry o medale ekstraklasy. Piłkarze Śląska okazali się jednak mało gościnni i wyrozumiali dla potrzeb zaprzyjaźnionej ekipy, wygrali 1:0 i zakończyli rundę zasadniczą ligi na dwunastym miejscu. Dodajmy, że było to pierwsze zwycięstwo Śląska na własnym stadionie od... października ub.r. Teraz na wrocławskich piłkarzy czeka bardzo trudne zadanie - mają do rozegrania jeszcze siedem meczów i muszą się utrzymać w ekstraklasie.
Rundę zasadniczą Ekstraklasy piłkarze Śląska Wrocław zakończyli na miejscu nr 12 w tabeli. Dzięki zwycięstwu z Lechią Gdańsk wrocławianie rzutem na taśmę wyprzedzili Piasta Gliwice i zapewnili sobie przywilej rozegrania większej liczby meczów na własnym stadionie w drugiej rundzie sezonu. We Wrocławiu zobaczymy zatem raz jeszcze Zagłębie Lubin, Widzew Łódź, Podbeskidzie Bielsko-Biała i Cracovię. Wszystko to ligowi słabeusze i nie takiego końca sezonu oczekiwano we Wrocławiu. Śląsk miał się bić o medale, a musi walczyć o utrzymanie w ekstraklasie. I nie będzie to łatwe zadanie, bo po rundzie zasadniczej dorobek każdego zespołu podzielono na pół, z zaokrągleniem w górę. Teraz Śląsk ma 17 pkt., a więc tylko dwa więcej niż zajmujące przedostatnie miejsce w tabeli Zagłębie Lubin. Ale fakty są faktami i wrocławscy piłkarze jeszcze nie mogą spocząć. Tyle dobrego, że w meczu z Lechią zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego momentami prezentował się tak, iż o jego byt w ekstraklasie można być w miarę spokojnym.Na mecz z Lechią trener Śląska Tadeusz Pawłowski wystawił jedenastkę nieco inną niż ta, którą posłał w bój w poprzednim meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. W obronie Juana Calahorro zastąpił Rafał Grodzicki, Krzysztof Ostrowski wskoczył do składu w miejsce Dudu, kontuzjowanego Dalibora Stevanovicia zastąpił Lukas Droppa, a zamiast Mateusza Machaja na skrzydle walczył Flavio Paixao. Z tego grona najlepiej spisał się Droppa, który zaliczył debiut w pierwszym składzie Śląska i był to debiut okazały. Czech walczył za trzech, rozbijał ataki rywala, próbował rozgrywać, nie odstawiał nogi, zaliczył kilka dobrych podań. Do końca meczu na boisku nie dotrwał, bo zaangażowanie przypłacił skurczami mięśni i został zmieniony, ale jego występ mógł się podobać i wiele wskazuje na to, że z Czecha Śląsk będzie miał sporo pożytku. Rozczarował za to Flavio Paixao, który zmarnował dwie świetne sytuacje. Ale po kolei.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze