Wszystko wskazuje na to, że ładna przygoda Śląska Wrocław w tegorocznej edycji Ligi Europy skończyła się w Sewilli. Zespół trenera Stanislava Levego przegrał z Sevilla FC aż 1:4 i w rewanżu zagra najpewniej tylko o honorowe pożegnanie z europejskimi pucharami.
Porażka Śląska jest okazała i raczej nie pozostawia wątpliwości, że to drużyna z Hiszpanii zagra w fazie grupowej Ligi Europy. Ale wbrew temu, co sugeruje wynik, wrocławianie w Sevilli zagrali niezłe zawody. I mimo porażki, do Polski mogą wrócić z poczuciem, że zrobili, co w ich mocy, aby ten mecz zakończył się lepszym rezultatem. Bo przez długie minuty toczyli wyrównaną walkę z Hiszpanami.Do przerwy na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan był remis, a obie ekipy strzeliły po golu. Wynik spotkania otworzył Śląsk, którego bramkowa akcja mogła się podobać. W 16. minucie rozpędzony Waldemar Sobota świetne dośrodkował w pole karne, a tam mocną “główką” popisał się Marco Paixao, bez większych problemów posyłając piłkę do bramki Sevilli. Był to już piąty gol Portugalczyka w tegorocznej edycji Ligi Europy. Zirytowani Hiszpanie rzucili się do ataku. O gola mogli się pokusić już wcześniej, ale Rafał Gikiewicz pokonał Kevina Gameiro w sytuacji sam na sam. Po tym, gdy Śląsk objął prowadzenie, wrocławski bramkarz przeżył prawdziwe oblężenie. Groźnie uderzał znów Rakitić, szczęścia próbował Rabello i Marin, ale popularny “Giki” z małpią zwinnością i refleksem godnym kierowcy wyścigowego odbijał te strzały.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze