Reklama

Śląsk rozstrzelany w Hiszpanii - przegrał z Sevillą aż 1:4

23/08/2013 00:00

Wszystko wskazuje na to, że ładna przygoda Śląska Wrocław w tegorocznej edycji Ligi Europy skończyła się w Sewilli. Zespół trenera Stanislava Levego przegrał z Sevilla FC aż 1:4 i w rewanżu zagra najpewniej tylko o honorowe pożegnanie z europejskimi pucharami.

Porażka Śląska jest okazała i raczej nie pozostawia wątpliwości, że to drużyna z Hiszpanii zagra w fazie grupowej Ligi Europy. Ale wbrew temu, co sugeruje wynik, wrocławianie w Sevilli zagrali niezłe zawody. I mimo porażki, do Polski mogą wrócić z poczuciem, że zrobili, co w ich mocy, aby ten mecz zakończył się lepszym rezultatem. Bo przez długie minuty toczyli wyrównaną walkę z Hiszpanami.Do przerwy na Estadio Ramon Sanchez Pizjuan był remis, a obie ekipy strzeliły po golu. Wynik spotkania otworzył Śląsk, którego bramkowa akcja mogła się podobać. W 16. minucie rozpędzony Waldemar Sobota świetne dośrodkował w pole karne, a tam mocną “główką” popisał się Marco Paixao, bez większych problemów posyłając piłkę do bramki Sevilli. Był to już piąty gol Portugalczyka w tegorocznej edycji Ligi Europy. Zirytowani Hiszpanie rzucili się do ataku. O gola mogli się pokusić już wcześniej, ale Rafał Gikiewicz pokonał Kevina Gameiro w sytuacji sam na sam. Po tym, gdy Śląsk objął prowadzenie, wrocławski bramkarz przeżył prawdziwe oblężenie. Groźnie uderzał znów Rakitić, szczęścia próbował Rabello i Marin, ale popularny “Giki” z małpią zwinnością i refleksem godnym kierowcy wyścigowego odbijał te strzały.
 
W 30. minucie Śląsk powinien powiększyć prowadzenie, ale chyba tylko Sebino Plaku wie, co wtedy się stało na boisku. Albańczyk znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Sevilli, ale strzelił po prostu nonszalancko i zmarnował tę “setkę”. A Hiszpanie widząc, że szczęście się do nich uśmiecha, postanowili z niego mocniej skorzystać. I w 36. minucie doprowadzili do remisu. Z rzutu wolnego przymierzył wtedy Ivan Rakitić, pod bramką Gikiewicza zapanował chaos i bramkarz Śląska tylko odprowadził wzrokiem piłkę wpadającą do siatki. Do przerwy zatem remis, ale w pierwszej odsłonie meczu wrocławianie wyglądali solidnie. Mimo upału i bardzo wilgotnego powietrza kondycyjnie trzymali się nieźle, dotrzymujac kroku przyzwyczajonym do gry w takich warunkach zawodnikom Sevilli. I nie tylko się bronili, ale próbowali odważnie atakować. A to pozwalało wierzyć, że po zmianie stron Śląsk pokusi się o kolejne gole, które znacznie przybliżą do go awansu do fazy grupowej Ligi Europy.
 
Skończyło się jednak na nadziejach. Do 56. minuty Śląsk trzymał się nieźle i miał klarowne sytuacje bramkowe, których jednak na gole nie zamienił. Także Hiszpanie groźnie atakowali i zapowiadało się na ciekawe widowisko. Wtedy jednak Dudu faulował wychodzącego na czystą pozycję Kevina Gameiro i nie pozostawił sędziemu wyboru - Markus Grafe ukarał go czerwoną kartką. Trener Stanislav Levy zareagował błyskawicznie, wprowadzając na boisko Amira Spahicia i była to zmiana jakościowa - bo Bośniak grał znacznie gorzej, przyczyniając się do straty jednej z bramek. Bo to właśnie Spahić w 67. minucie zostawił tak wiele miejsca Marko Marinowi, że Chorwat ładnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie. A później było już tylko gorzej. Hiszpanie naciskali bardzo mocno, a osłabiony Śląsk nie bardzo miał siły i ludzi, by rzucić się do ataku. Gospodarze bardzo skwapliwie wykorzystali niemoc wrocławian, strzelając kolejne gole. W 85. minucie sposób na Gikiewicza w końcu znalazł Kevin Gameiro, a tuż przed końcowym gwizdkiem meczu po raz drugi na listę strzelców wpisał się Marin. Chorwat golem ostatecznie wybił piłkarzom Śląska z głow marzenia o awansie do kolejnego etapu rozgrywek.
 
Trzy gole do odrobienia i gra bez zawieszonych za kartki Paixao, Dudu i Stevanovicia - w tym kontekście trudno wierzyć, że Śląsk meczem we Wrocławiu zdoła odmienić losy tej rywalizacji. Bo Hiszpanie takiej zaliczki z rąk nie wypuszczą, a jeśli już, to po bardzo ciężkim boju. A skoro grający w najsilniejszym składzie Śląsk stracił aż cztery gole, to wydaje się mało prawdopodobne, żeby bez trzech ważnych zawodników zdołał odrobić trzy. I wszystko wskazuje na to, że mecz rewanżowy we Wrocławiu będzie jednocześnie pożegnaniem Śląska z walką w tegorocznej Lidze Europy.
 
Sevilla FC - Śląsk Wrocław 4:1 (1:1)
Bramki: Rakitić (36.), Marin (67., 89.), Gameiro (85.) - Paixao (16.).
 
Sevilla FC: Beto - Figueiras, Fazio, Navarro, Alberto - Rabello (75. Perotti), Kondogbia (15. Iborra), Rakitić, Sempeiro (63. Bacca) - Marin, Gameiro.
Śląsk Wrocław: R. Gikiewicz - Ostrowski (76. Gavish), Pawelec, Kokoszka, Dudu - Sobota, Kaźmierczak, Stevanović (79. Hołota), Mila, Plaku (58. Spahić) - Paixao.
 
Żółte kartki: Plaku, Paixao, Stevanović, Spahić.
Czerwona kartka: Dudu (56. - za faul).
 
Sędzia: Manuel Grafe (Niemcy).
ŁM

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości