Gdyby spróbować podsumować zwycięstwo Śląska nad Widzewem Łódź jednym słowem, idealne byłoby słowo “wyszarpane”. Zespół trenera Tadeusza Pawłowskiego walczył o zwycięskiego gola niemal do ostatniego gwizdka sędziego, aż wreszcie zapewnił sobie wygraną dzięki bramce Marco Paixao zdobytej z rzutu karnego.
Wszystko wskazuje na to, że mecz we Wrocławiu przesądził o losie Widzewa. Łodzianie musieliby wygrać cztery ostatnie mecze, bo tyle pozostało do końca sezonu i liczyć na to, że rywalom powinie się noga. Tyle, że Widzew czeka jeszcze potyczka z Jagiellonią Białystok, Podbeskidziem Bielsko-Biała, Piastem Gliwice i Zagłębiem Lubin. I tylko pierwszy z wymienionych zespołów jest już praktycznie pewny utrzymania w ekstraklasie. Można zatem przypuszczać, że to właśnie Śląsk Wrocław przypieczętował pożegnanie Widzewa najwyższą klasą rozgrywkową. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że łodzianie we Wrocławiu zrobili wiele, aby zasłużyć na szacunek.Trener Śląska Tadeusz Pawłowski podkreślał przed tym meczem, że jego zespół czeka trudny mecz. Bo Widzew, choć okupuje ostatnie miejsce w tabeli, nie poddaje się bez walki. I we Wrocławiu też zagrał ambitnie. W pierwszej połowie zespół prowadzony przez Artura Skowronka nie grał może jakiejś specjalnie efektownej piłki, ale prezentował się solidnie. Był poukładany, umiejętnie dezorganizował akcje tkane przez Śląsk, zmuszając wrocławian do improwizacji. Łodzianie mocno naciskali wrocławskich piłkarzy od razu, gdy ci przejmowali piłkę i gospodarze chwilami musieli nieco się natrudzić, by po chwili nie oddać futbolówki. Warto tutaj docenić rolę lidera Widzewa, Mateusza Cetnarskiego, który dobrze dyrygował drużyną i rozdzielał podania. Znany doskonale we Wrocławiu dzięki kilku sezonom w Śląsku "Cetnar" miał nie zagrać, bo wrocławscy działacze upierali się, że umowa transferowa między Śląskiem i Widzewem zabrania mu występu przeciwko poprzedniemu pracodawcy. Prawnicy Widzewa byli jednak innego zdania i koniec końców Cetnarski zaliczył we Wrocławiu pełne 90 minut.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze