Po tym jak w Śląsku udało się zatrzymać Sebastiana Milę, wydawało się, że pozostanie w klubie jest realne również w przypadku Piotra Ćwielonga. Ostatecznie pomocnik wrocławian nie podpisał nowego kontraktu z WKS-em i przeniósł się na zaplecze Bundesligi do VFL Bochum.
Działacze piłkarskiego Śląska Wrocław jak się okazuje długo jednak zabiegali o pozostanie skrzydłowego w szeregach naszego klubu. – To nie jest tak, że my wypuściliśmy Ćwielonga. My zaakceptowaliśmy jego żądania finansowe, ale okazało się, że piłkarz i tak podpisał kontrakt z VfL Bochum. On po prostu chciał wyjechać - tłumaczy w rozmowie z Przeglądem Sportowym mecenas Józef Birka, szef rady nadzorczej Śląska i prawa ręka Zygmunta Solorza-Żaka.
Przypomnijmy, że Piotr Ćwielong do Śląska przyszedł wiosną 2010 roku i od razu stał się jedną z kluczowych postaci w drużynie. W barwach WKS-u zawodnik zagrał łącznie w 80 meczach, w których zdobył 12 goli. Najbardziej udany był dla piłkarza poprzedni sezon, kiedy skrzydłowy do siatki rywali trafiał aż 8 razy.
Co ciekawe popularny "Pepe" z naszym klubem miał się pożegnać już rok temu, gdy w składzie nie widział go ówczesny szkoleniowiec - Orest Lenczyk. Po przyjściu na ławkę trenerską Stanislava Levego, sytuacja Ćwielonga zmieniła się jednak diametralnie i został on wraz z Sebastianem Milą i Waldemarem Sobotą motorem napędowym drużyny i kreatorem największego zagrożenia pod bramką rywali.
Zawodnik ze Śląskiem sięgnął w kolejnych sezonach - najpierw po wicemistrzostwo, potem mistrzostwo Polski i wreszcie w zakończonych niedawno rozgrywkach zdobył brązowy medal T-Mobile Ekstraklasy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze