Piłkarski Śląsk rozpoczął w poniedziałek przygotowania do rundy wiosennej, w której będzie chciał obronić mistrzostwo Polski. W pierwszych zajęciach udziału nie brali Cristian Diaz, a także Amir Spahić i Krzysztof Żukowski. Normalnie trenowali bracia Gikiewiczowi, których wkrótce w Śląsku może nie być. Stawił się też Sebastian Mila, któremu w czerwcu wygasa kontrakt z WKS-em i ostatnio głośno było o jego odejściu.
Pierwszy trening w 2013 roku piłkarze Śląska mieli rozpocząć o godzinie 10. Zanim jednak wybiegli na boisko mieli spotkanie z trenerem Stanislavem Levym. - Życzyłem zawodnikom wszystkiego najlepszego w nowym roku i opowiedziałem, jak będą wyglądały przygotowania do rundy rewanżowej – tłumaczył szkoleniowiec.
W końcu zawodnicy wybiegli na boisko. Najpierw mieli do pokonania kilka rund wokół boisk na Oporowskiej, a później grali wewnętrzna gierkę i mieli ćwiczenia ogólnorozwojowe. Wśród dziennikarzy poruszanie wywołał pierwszy gol zdobyty w tym roku, bo zdobył go Łukasz Gikiewicz, czyli piłkarz, którego miało już nie być w Śląsku.
Łukasz razem ze swoim bratem Rafałem rozpoczęli przygotowania do rundy wiosennej z mistrzami Polski, ale z naszych informacji wynika, że już niebawem opuszczą Wrocław. Może to zbieg okoliczności, ale podczas zajęć Łukasz Gikiewicz rozmawiał głównie z młodymi zawodnikami. Wszystko więc wskazuje, że drużyna nie wybaczyła mu doniesienia na Patrika Mraza i w Śląsku nie ma już czego szukać.
Na treningu byli bracia Gikiewiczowie, ale zabrakło za to Cristiana Diaza. Argentyńczyk pojawił się na Oporowskiej, ale z powodu choroby został zwolniony z zajęć. Chory jest również Krzysztof Żukowski. Amir Spahić musiał natomiast poddać się zabiegowi pięty i na razie będzie tylko ćwiczył indywidualnie. Na szczęście uraz Bośniaka nie jest groźny i na zgrupowaniu na Cyprze będzie już mógł ćwiczyć normalnie.
Zanim Śląsk wyjedzie na Cypr, przez trzy tygodnie będzie ćwiczył na swoich obiektach. Pierwszy sparing zaplanowany jest na sobotę, a rywalem ma być Ślęza Wrocław. Jeżeli chodzi o nowych zawodników, trener Stanislav Levy stwierdził krótko i enigmatycznie: - Ktoś może przyjść, ale ktoś może też odejść.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze