Te zespoły dzieli dziś różnica klas. I choć wydaje się, że faworyzowany Śląsk nie powinien mieć problemów z ograniem słabowitej póki co Korony Kielce, to wcale nie jest powiedziane, że wrocławianie sięgną w tym meczu po punkty bez problemów.
Śląsk z meczu na mecz nabiera wiatru w żagle. Doskonale pokazał to mecz z Legią w Warszawie, gdzie do przerwy wrocławianie przegrywali 1:3, ale ostatecznie przegrali 3:4. A kibice i komentatorzy byli zgodni - obejrzeli jeden z najlepszych meczów Ekstraklasy nie tylko w tym sezonie, ale w całym roku kalendarzowym. Jest w Śląsku optymizm i dużo pozytywnej energii, zespół wydaje się “zazębiać” - po początkowych eksperymentach tak taktycznych, jak i kadrowych piłkarze coraz lepiej się czują w rolach, które wyznaczył im trener Tadeusz Pawłowski.W Koronie Kielce sytuacja wygląda o 180 stopni inaczej niż w Śląsku, chociaż ostatnio w drużynie pojawił się pewien promyczek nadziei, że może jednak będzie nieco lepiej. Kielczanie dopiero w ósmym meczu tego sezonu zdołali wygrać, pokonując na własnym stadionie Podbeskidzie Bielsko-Biała 2:1. I była to wygrana z tzw. smaczkiem, bo bielską drużynę prowadzi dziś trener Leszek Ojrzyński, który po kilku latach pracy w Koronie zapracował w Kielcach na ogromny szacunek. Ale jedno zwycięstwo wielkiej różnicy nie robi, bo kielecki zespół ma na koncie zaledwie 4 pkt. i tylko jedno “oczko” dzieli go od ostatniego w tabeli Zawiszy Bydgoszcz. Na dodatek Korona prawie nie strzela goli (tylko pięć bramek w ośmiu meczach), za to traci ich bardzo dużo, bo już 17. Dlatego musi na poważnie wziąć się do roboty, jeśli nie chce na długo ugrzęznąć tuż przy ligowym dnie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze