Reklama

Śląsk źle zaczął mecz w Siedlcach, ale ostatecznie i tak rozgromił rywala

30/01/2013 00:00

Wynik 83:58, jakim zakończyło się spotkanie Śląska w Siedlcach, wcale nie oddaje charakteru meczu. Wrocławianie w pierwszej kwarcie przegrywali już nawet dziesięcioma oczkami i momentami byli w kłopotach. – Czasami trzeba dać sobie czas na rozgrzewkę – mówił po meczu Tomasz Jankowski.

Początek meczu był dla wrocławian szokujący. 2 celne rzuty trzypunktowe gospodarzy (Kamila Sulimy oraz Marcina Chodkiewicza), kilka zbiórek w ataku kończonych dobitkami, skuteczne szalone akcje Radosława Basińskiego i WKS przegrywał w połowie pierwszej ćwiartki najwyżej w całym sezonie – aż 6:16. Eksperyment z Pawłem Bochenkiewiczem, który rozpoczął mecz w pierwszej piątce obok nominalnych podkoszowych Łukasza Diduszko oraz Michała Gabińskiego, całkowicie nie zdał rezultatu. Popularny „Bochen” szybko zaliczył 2 faule a także 3 straty szybko wędrując na ławkę.

- Bardzo źle wracaliśmy do obrony. Kiedy poprawiliśmy ten element SKK nie szło już tak łatwo – komentował po zakończeniu meczu trener Śląska Tomasz Jankowski.

W poczynania Śląska pozytywnie wpłynęło pojawienie się na parkiecie dwójki rezerwowych – Radosława Hyżego oraz Adriana Mroczka-Truskowskiego. Punkty oraz asysty tego drugiego pozwoliły zmniejszyć straty wrocławian do ledwie trzech oczek (17:20) pod koniec pierwszej kwarty, a przede wszystkim także „złapać” z gospodarzami bezpośredni punktowy kontakt.


Choć wrocławianie obudzili się w drugiej kwarcie zdecydowanie lepszą grą w ataku oraz aktywnością na tablicach (aż 13 w pierwszych dwóch kwartach!), to w defensywie ciągle prezentowali się co najwyżej jak ligowy średniak, a nie ligowy dominator. Pierwsze prowadzenie w meczu Śląsk zdobył dopiero w 15 minucie spotkania, po celnej „trójce” Michała Gabińskiego (28:27). Później udało mu się je jeszcze powiększyć, lecz nieznacznie, bowiem w ekipie SKK punkty na różne sposoby zdobywał Przemysław Lewandowski (10 do przerwy). Gdy w końcówce połowy uaktywnił się dodatkowo Adrian Czerwonka, który rzucił 6 punktów z rzędu, Wojskowi na przerwę schodzili tylko z pięciopunktową przewagą.

Decydująca dla losów spotkania okazała się defensywa wrocławian. W trzeciej kwarcie Śląsk pozwolił gospodarzom na rzucenie ledwie 8 punktów, samemu zdobywając ich aż 25. Drugie 5 minut trzeciej odsłony WKS wygrał aż 15:0, z czego 7 oczek rzucił Paweł Kikowski. Rzucający Śląska, który w pierwszej kwarcie zanotował fatalną skuteczność 1/5, z upływem czasu wyraźnie się rozpędzał. Po trzech kwartach miał już skuteczność 8/18.

Gospodarze nie składali jednak broni i na początku ostatniej kwarty rzucili wszystko na jedna szalę. Za 3 punkty celnie trafili Tomasz Deja oraz Marcin Chodkiewicz, a SKK zanotowało serię 10:0, zmniejszając straty do 12 punktów (55:67). To jednak było wszystko na co tego wieczoru pozwolili im wrocławianie. Po czasie wziętym przez trenera Jankowskiego Śląsk zdobył aż 16 punktów, tracąc ledwie 3.

Następny mecz koszykarze Śląska rozegrają w hali „Kosynierka” w niedzielę, 3 lutego o godzinie 18:00. Przeciwnikiem „Trójkolorowych” będzie Sokół Łańcut. Bilety na to spotkanie dostępne są już w przedsprzedaży w siedzibie Klubu przy ulicy Mieszczańskiej 11. Ich ceny zaczynają się już od 10 złotych.

SKK Siedlce – WKS Śląsk Wrocław 58:83 [23:17, 14:25, 8:25, 13:16]
Punkty dla SKK: Czerwonka 12, Lewandowski 12, Deja 11 (1), Sulima 10 (2), Chodkiewicz 6 (2), Basiński 4, Kulikowski 2, Bal 1, Czyż, Gałan.

Punkty dla Śląska: Kikowski 24 (4), Flieger 12 (1), Gabiński 11 (1), Hyży 11, Ochońko 10, Mroczek-Truskowski 7 (1), N. Kulon 4, Bochenkiewicz 3, Diduszko 1.


jg

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości