Piłkarski 2014 r. we Wrocławiu szybko i nieubłaganie zbliża się do końca. Piłkarze Śląska zagrają jeszcze dwa mecze przed własną publicznością, a na pierwszy ogień pójdzie Pogoń Szczecin. Stawka meczu jest spora - rywale nie śpią i wrocławianie muszą wygrać, aby zachować miejsce na podium Ekstraklasy.
Piłkarze Śląska w tym sezonie mogą być z siebie dumni, bo formą i wynikami imponują od początku rozgrywek. Ale - mówiąc w przenośni - w ich pucharku ze słodyczami znajduje się jeden zgniły rodzynek. Jest nim wpadka w meczu właśnie z Pogonią. W Szczecinie Śląsk został, delikatnie mówiąc, obity czterema prawymi sierpowymi i przegrał 1:4. Tamten mecz utkwił w pamięci zwłaszcza bramkarza Wojciecha Pawłowskiego, który wyleciał wtedy z boiska z czerwoną kartką, a gdy grał, był bardzo niepewny. Później zaliczył jeszcze konflikt z trenerem Tadeuszem Pawłowskim i młody golkiper swoją przygodę z jakimkolwiek poważnym graniem w barwach Śląska zakończył właśnie w Szczecinie.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze