Prokuratura z Kluczborka właśnie umorzyła postępowanie w sprawie kwietniowego wypadku Rafała Dutkiewicza. - Prokurator biorąc pod uwagę ustalone okoliczności i skutki zdarzenia uznał, iż nie wyczerpało ono znamion ani przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, ani wypadku komunikacyjnego - tłumaczą śledczy. Dla prezydenta Wrocławia cała sprawa skończy się więc na mandacie za kolizję.
Przypomnijmy, w połowie kwietnia jadący do pracy służbowym samochodem prezydent Wrocławia wymusił pierwszeństwo i zderzył się z tramwajem.
Do wypadku doszło między mostem Piaskowym a mostami Młyńskimi, gdzie obowiązuje zakaz ruchu samochodowego. Służbowy nissan pathfinder, prowadzony przez Rafała Dutkiewicza zderzył się tam z tramwajem linii 17, jadącym od Hali Targowej w stronę placu Bema.
Policja ukarała wtedy prezydenta mandatem w wysokości 500 złotych i 11 punktami karnymi za spowodowanie kolizji, a także złamanie zakazu wjazdu. Rafał Dutkiewicz miał złamane kości w obrębie miednicy i musiał przejść operację stawu biodrowego.
Kilka dni po wypadku do wrocławskiej prokuratury wpłynęło doniesienie o podejrzeniu popełnienia przez Dutkiewicza przestępstwa. Jeden z mieszkańców Wrocławia, powołując się na doniesienia medialne, zawiadomił śledczych o sprowadzeniu zagrożenia katastrofą w ruchu lądowym i naruszenie zasad bezpieczeństwa.
Wrocławska prokuratura, która wszczęła śledztwo, wystąpiła z wnioskiem o przeniesienie dochodzenia, by nie było posądzeń o stronniczość. Ostatecznie sprawą zajęli się śledczy z Kluczborka.
Tamtejsza prokuratura rejonowa w środę 8 października umorzyła śledztwo. Śledczy nie dopatrzyli się w całej sprawie znamion przestępstwa. Dodajmy, że wskutek zdarzenia motorniczy tramwaju doznał obrażeń ciała.
Jak tłumaczą prokuratorzy, w śledztwie przeprowadzono m.in. dowody z zeznań świadków, z zapisu monitoringu znajdującego się w tramwaju i z opinii biegłych.
- Z opinii sądowo-lekarskiej z 30 lipca oraz 26 września wynika, iż stwierdzone u pokrzywdzonego (motorniczego - przyp. red.) obrażenie nie spowodowało u niego naruszenia czynności narządów ciała i rozstroju zdrowia trwającego powyżej dni 7. Stanowi zatem skutki o jakich mowa w art. 157 § 2 kk. Z w/w opinii wynika również, iż przebieg zdarzenia, dysproporcja masy pojazdów oraz brak jakichkolwiek obrażeń u innych osób jadących w tramwaju wskazują, iż siły bezwładnościowe jakie działały na ciała osób jadących tramwajem nie były duże - wyjaśnia prok. Lidia Sieradzka, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Opolu.
Śledczy dodają, że z zapisu monitoringu wynika, iż w pierwszym wagonie, w który uderzył w samochód nie było więcej niż 9 pasażerów, a z opinii biegłego dotyczącej badań technicznych nissana wynika, iż wszystkie stwierdzone uszkodzenia i niesprawności pojazdu powstały na skutek zaistniałego zdarzenia drogowego.
Ponadto, wszystkie urządzenia i podzespoły tego samochodu mające wpływ na bezpieczeństwo jazdy przed zdarzeniem były sprawne technicznie. Sprawny technicznie w chwili zdarzenia był również tramwaj.
- Prokurator biorąc pod uwagę ustalone okoliczności i skutki zdarzenia uznał, iż nie wyczerpało ono znamion ani przestępstwa sprowadzenia bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym, ani wypadku komunikacyjnego - dodaje prok. Lidia Sieradzka.
Postanowienie o umorzeniu postępowania nie jest prawomocne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze