– Unijna biurokracja niszczy i demoralizuje nasze społeczeństwo – mówią kandydaci Konfederacji do Parlamentu Europejskiego. Politycy tej formacji w środę na wrocławskim Rynku urządzili happening, w trakcie którego punktowali unijne absurdy i zapowiadali, że gdy wejdą do europarlamentu, będą je tępić i nagłaśniać.
Politycy Konfederacji KORWiN Braun Liroy Narodowcy na zaprezentowanych tabliczkach z „unijnymi absurdami” wymienili m.in. regulację dotyczącą dmuchania balonów, dotację na budowę zamków z piasku, uchwalenie przepisów mówiących, że ślimak jest rybą, czy normy dotyczącej krzywizny banana.
– Za „pierwszej komuny” było tak, że w obozie socjalistycznym było ponuro, a w naszym „baraku” weselej. Teraz w Polsce jest ponuro, a w Unii Europejskiej wesolutko – komentował Janusz Korwin-Mikke.
Europoseł Robert Jarosław Iwaszkiewicz za jeden ze sztandarowych absurdów, którymi zajmował się w podczas swojej 5-letniej kadencji, było rozporządzenie, które miało uregulować długość knota w świeczkach. – Na pytanie, czemu odchodzimy (od tego pomysłu – przyp. red.), szef komisji odpowiedział: „no bo się z nas śmieją” – wspominał.
Zdaniem przedstawicieli Konfederacji, unijne regulacje przyczyniają się do demoralizacji i deprawacji społeczeństwa, a przyznawane dotacje mają oduczyć obywateli Unii Europejskiej przedsiębiorczego myślenia. – Nie sprzeciwiamy się idei łączenia, ale biurokracji, która dobija przedsiębiorczość – deklarowała Halszka Bielecka.
ZOBACZ TEŻ: Więcej informacji o trwającej kampanii wyborczej
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze