Nie żyje mężczyzna pobity przez ochroniarza w nocnym klubie na wrocławskim Rynku. Pracownik lokalu ukrywa się i jest poszukiwany przez służby.
Do feralnego zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek - z 21 na 22 września. Z nieoficjalnych informacji wynika, że 37-latek wraz ze swoim kolegą przyszedł do lokalu Passion, który mieści się w Rynku 60.
Obsługa uznała jednak, że jest zbyt pijany i nie chciała wpuścić go do środka. Mężczyzna, który nie chciał przyjąć tego do wiadomości dostał wtedy cios w twarz i upadając uderzył głową w ścianę.
Mimo przewiezienia go przez załogę pogotowia ratunkowego do jednego z wrocławskich szpitali, nie odzyskał już przytomności i niestety w wyniku obrażeń zmarł.
Warto dodać, że na początku września klub nazywał się jeszcze Cocomo, ale zmienił nazwę. Należy bowiem do słynnej już w Polsce sieci, znanej z wystawiania swoim klientom sowitych rachunków za odwiedzanie lokalu.
Gdy o procederze zrobiło się głośno, właściciele postanowili zmienić nazwy klubów w poszczególnych miastach. Drugi wrocławski lokal tej sieci - pod adresem Rynek 29 - nazywa się więc teraz Princess.
Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu potwierdza, że doszło do feralnego zdarzenia i prowadzi obecnie śledztwo w sprawie uszkodzenia ciała ze skutkiem śmiertelnym. Ochroniarz, który był sprawcą jest też poszukiwany. Udało się ustalić jego personalia. A policja jest na jego tropie.
Przedstawiciele firmy, która prowadzi nocny klub nie chcą udzielać żadnych informacji w tej sprawie, choć lokal od czasu całego zajścia funkcjonuje jakby nic się nie stało.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze