Czy to już koniec współpracy miasta z biznesmenem Zygmuntem Solorzem w piłkarskim Śląsku Wrocław. Wszystko wskazuje, że tak. Chyba, że...
Tarcia między miastem a Zygmuntem Solorzem w kwestii finansowania piłkarskiego Śląska trwają już kilka miesięcy. Do tej pory w mediach wypowiadali się prawie wyłącznie przedstawiciele miasta. Druga strona milczała lub ograniczała się do zdawkowych komentarzy. W końcu jednak właściciel telewizji Polsat postanowił się odnieść do zaistniałej sytuacji i z jego słów można zrozumieć, że to koniec wspólnego budowania klubu z Oporowskiej.
W wywiadzie, którego Solorz udzielił "Przeglądowi Sportowemu", mówi wprost: Umowa mówiła, że klub wydzierżawia od miasta działkę budowlaną, na której ma powstać centrum handlowe. Później jednak nam tę działkę odebrano. Plan zbudowania mechanizmu, który by finansował Śląsk, nie został tym samym zrealizowany. Jeśli prezydent wycofał się z udostępnienia nam gruntu, to trudno. Musimy się rozstać. My nie jesteśmy zainteresowani sponsorowaniem drużyny.
Przypomnijmy. Pierwotny plan zakładał, że obok Stadionu Miejskiego powstanie gigantyczna galeria handlowa, z której zyski miały spływać do Śląska i w ten sposób miał się utrzymywać. Zygmunt Solorz od pierwszego dnia współpracy z miastem mówił, że sponsoring go nie interesuje, a jedynie chce pomóc zbudować fundamenty dobrze funkcjonującego przedsiębiorstwa, jakim miał się stać wrocławski klub. Problem w tym, że banki nie chciały udzielić kredytu na budowę.
- Okazało się, że wcale nie tak łatwo uzyskać kredyt na galerię. To był czynnik zupełnie niezależny od nas. Banki w pewnym momencie zaczęły przeciągać sprawę. Pan prezydent nie wytrzymał napięcia, jakie było związane z finansowaniem galerii. Chciał, żeby ta sprawa z kredytem została załatwiona szybko. Tak nie zawsze się da - opowiada Solorz. Dalej dodaje: - Możliwe, że wcześniej czy później byśmy go załatwili.
Miasto w pewnym momencie zażądało zwrotu działki i pomysł budowy galerii upadł ostatecznie. Od tej chwili zaczęły się tarcia miedzy właścicielami i trwają właściwie do dzisiaj. Wydaje się, że w takiej sytuacji są dwa wyjścia. Albo zostanie przywrócony pomysł z budową galerii (działka, gdzie miał stanąć obiekt nie jest sprzedana i nie widać chętnego), albo nadszedł czas rozstania.
Na koniec rozmowy biznesmen mówi krótko: - Tak jak weszliśmy do Śląska, tak możemy wyjść.
Problem w tym, że ktoś musi odkupić od Solorza akcje, które mogą być warte nawet 30 milionów. Jeżeli uczyni to miasto, co zrobi z klubem?
Władze miasta były mocno zaskoczone słowami Zygmunta Solorza i nikt nie chciał ich komentować.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze