Reklama

Spore rozczarowanie w Melbourne. Hubert Hurkacz odpada w pierwszej rundzie Australian Open

09/02/2021 15:49

Była dobra forma, spore oczekiwania i nadzieja na świetny wynik. Jest z kolei duże rozczarowanie. Hubert Hurkacz sprawił kibicom mało przyjemną niespodziankę, odpadając już w I rundzie wielkoszlemowego Australian Open. Wrocławianin w pięciu setach okazał się gorszy od Szweda Mikaela Ymera, przegrywając 6:3 3:6 6:3 5:7 3:6.

Polscy kibice mogli mieć spore nadzieje związane z tegorocznym występem Hurkacza na australijskich kortach w Melbourne. Przed turniejem wrocławianin był w naprawdę dobrej formie, którą zaprezentował chociażby w amerykańskim Delray Beach, gdzie wygrał turniej rangi ATP 250. Szansa na rekordowy w karierze występ była zatem spora. Dotychczas turnieje wielkoszlemowe były małą zmorą Huberta, który z reguły w nich zawodził. Jego największym osiągnięciem była III runda w Wimbledonie w 2019 roku. Zdecydowanie za mało jak na zawodnika o jego talencie oraz umiejętnościach.


Pierwszym rywalem Polaka w Australii był 22-letni Szwed Mikael Ymer, który w karierze jak dotąd wielkich rzeczy nie osiągał. W światowym rankingu ATP najwyżej był na 67. Miejscu, a w turnieju Wielkiego Szlema nigdy nie doszedł dalej niż do II rundy. Pojedynek w pierwszej rundzie w Australian Open nie był pierwszym starciem Hurkacza z Ymerem. Obaj zawodnicy zmierzyli się w 2020 roku w nowozelandzkim Auckland, w II rundzie tamtejszego turnieju ATP. Wtedy dość pewnie w dwóch setach wygrał Polak (6:2 7:6(2)).

Reklama

Pierwszy set przebiegał niemal cały czas zgodnie z planem Polaka. Hurkacz szybko przełamał rywala, sprawiając mu sporo kłopotów potężnym serwisem. Co prawda rywalowi udało się ów przełamanie odrobić, w czym dość wyraźnie błędami pomógł mu Polak. Ale od stanu 4:3 w gemach Hubert nie dał Ymerowi już złudzeń w tym secie. Szybciutko wypracował break pointa, którego wykorzystał, a przy swoim podaniu nie dał szans przeciwnikowi wygrywając tą partię 6:3.


Niespodziewane kłopoty nadeszły w drugim secie. Hurkacz zaczął popełniać mnóstwo niewymuszonych błędów, a na dodatek wdawał się w długie wymiany ze Szwedem. Ten z kolei nie narzekał na taki scenariusz, gdyż po prostu prezentował się w nich lepiej. Ymer przełamał Polaka już w drugim gemie, a Hubert nie potrafił tego odrobić, pomimo iż szans miał kilka na przestrzeni całej partii. Partii którą przegrał 3:6.

Reklama

Hurkacz wyglądał w grze na nieco zdenerwowanego tym przegranym setem. W jego grę wkradła się niepotrzebna nerwowość, która utrudniała mu życie przez sporą część trzeciego seta. Trudno wręcz powiedzieć, by Polak przegrywał w nim gemy z rywalem, bowiem sam robił tyle błędów, że Szwed nawet niespecjalnie wiele musiał robić. Dopiero przy stanie 3:2 wrocławianin przełamał rywala, m.in. dzięki wygraniu kapitalnej, ponad 60-uderzeniowej wymiany. Tej przewagi już nie wypuścił, ponownie triumfował 6:3 i wyszedł na prowadzenie w setach 2:1.


Niestety gdy wydawało się, że sytuacja opanowana, Hurkacz znów zaczął bardziej walczyć ze sobą niż z rywalem. Tylko w czwartym secie miał kilka okazji do przełamania. Przełamania które pogrążyłoby Mikaela Ymera, otwierając Polakowi autostradę do wygranej. Niestety zamiast dać szansę sobie na awans, wrocławianin skuteczniej dawał je Szwedowi. A że głupio byłoby tak ciągle je marnować, to rywal w końcu skorzystał. Ostatniego gema w secie Polak podarował przeciwnikowi niemal w całości, przez co ten wygrał 7:5, doprowadzając do remisu.

Reklama

Ostatnie set to powtórka z rozrywki. Hurkacz znów mógł dobić przeciwnika i to kilkukrotnie, ale niestety. Błędy. Niewymuszone błędy pogrążyły Polaka. Rozpędzony zwycięstwem w czwartej partii Ymer szybko przełamał wrocławianina i nie dał mu już tego odrobić. Mecz zakończył się po błędzie Polaka, a Mikael Ymer wygrał decydującą partię 6:3.


Niestety Hubert Hurkacz znów przeciwko sobie miał nie tylko rywala, ale i samego siebie. Równo 100. Tyle niewymuszonych błędów popełnił w tym meczu Polak. Sam fakt, że pomimo tego był stosunkowo blisko wygranej pokazuje, że Mikael Ymer nie pokazał niczego wielkiego. Czegoś, czego nie dałoby się przeskoczyć. Zresztą Hurkacz miał w tym meczu aż 17 break pointów. To że wykorzystał ledwie 4 z nich, to już inna sprawa. Z taką grą w kluczowych momentach niestety nie da się wygrać. Niezależnie czy grasz z co najwyżej poprawnym Ymerem, czy zwłaszcza z zawodnikiem z czołówki. Na przełamanie Polaka w Wielkim Szlemie musimy niestety jeszcze poczekać.

Reklama

Mikael Ymer – Huber Hurkacz (26.) 3:6, 6:3, 3:6, 7:5, 3:6


Bartosz Królikowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości