Reklama

Sport czy idiotyczne dążenie do popularności? PunchDown w ogniu krytyki po tragedii Walusia

25/10/2021 13:17

Nie milkną echa po fatalnym zdarzeniu, jakie miało miejsce na piątkowej gali Punchdown 5 we Wrocławiu. Artur „Waluś” Walczak dalej walczy o życie w szpitalu, po tym jak został brutalnie znokauowany w pojedynku z Dawidem "Zalesiem" Zalewskim. W Internecie zaś w ostatnich dniach posypały się gromy na organizatorów gal Punchdown, a także samą ideę walk na uderzenia "z liścia".

Artur „Waluś” Walczak został w piątek 22 października strasznie znokautowany przez późniejszego zwycięzcę całego turnieju Punchdown 5, Dawida „Zalesia” Zalewskiego. Skutki okazały się jednak o wiele straszniejsze, bowiem zawodnik trafił do szpitala, gdzie walczy o życie. Lekarze szybko przeprowadzili operację odessania krwi, która wylała się byłemu strongmanowi do mózgu. Jak poinformował przyjaciel „Walusia”, znany raper Piotr „Bonus BGC” Witczak, stan Walczaka jest krytyczny, a lekarze dają mu „2% szans na przeżycie”. Zaś nawet jeśli uda mu się przeżyć, prawdopodobnie do końca życia będzie w stanie wegatatywnym.


Zdarzenie to odbiło się szerokim echem w całym kraju, zaś w Internecie rozpętała się niemała burza dotycząca samej idei Punchdown. Przypomnijmy że „walki” te polegają na uderzaniu się nawzajem z otwartej dłoni w twarz. W każdym pojedynku zawodnicy wymierzają sobie po 3 ciosy + ewentualna dogrywka. No chyba, że któryś z nich wcześniej padnie znokautowany. W slap fightingu jakakolwiek obrona nie jest dozwolona. Nie ma tu mowy o żadnej gardzie, dlatego cały impet uderzenia idzie na głowę. O bardzo ciężki nokaut zatem nietrudno, a cała rywalizacja jest wyjątkowo niebezpieczna. Nic więc dziwnego, że po gali na sam fakt istnienia czegoś takiego wylało się sporo krytyki. Najgłośniejsza była wypowiedź Krzysztofa Stanowskiego. Dziennikarz Kanału Sportowego oraz założyciel Weszlo.com w bardzo ostrych słowach skrytykował Punchdown, nazywając to „idiotycznym konkursem nap*******nia się po ryju”. Stanowski nie miał też litości dla samego Walczaka, podkreślając że ten sam zgłosił się do takiej rywalizacji.

Reklama


"To czekanie na karetkę mogło zdecydować o jego zdrowiu". Otóż nie. O jego zdrowiu zdecydowało pierdolnięcie w łeb, po które sam się zgłosił, przy wsparciu przyjaciół zresztą.


— Krzysztof Stanowski (@K_Stanowski) October 23, 2021

Podobne do Stanowskiego zdanie miało wielu innych dziennikarzy. Rafał Musioł, dziennikarz „Dziennika Zachodniego” zwrócił uwagę w jak „debilnym” kierunku zmierza świat, zaś nazywanie Punchdown sportem, jest lekko mówiąc nieodpowiednie. Maciej Turski z Kanału Sportowego, który na co dzień zajmuje się sportami walki, skrytykował zaś samych organizatorów. Podkreślił że gale sportów walki muszą być zabezpieczone medykami, ale przede wszystkim karetkami. Tutaj zaś tego zabrakło, bo przepisy a ich przestrzeganie to często różne rzeczy, co jest szczególną wtopą w przypadku czegoś tak niebezpiecznego. Przypomnijmy bowiem że jednym z zarzutów jakie postawił organizatorom Punchdown „Bonus BGC”, było to że na miejscu nie było karetki, a „Waluś” musiał czekać na jej przyjazd ponad 30 minut, co mogło znacznie pogorszyć jego stan.

Reklama


Na wydarzeniach sportów walki zabezpiecza się nie tylko medykami, ale i karetkami. To też leży chyba w przepisach. Uwagi i zarzut słuszny. To dodatkowe koszty, ale na sportach walki karetki są na miejscu


— Maciej Turski (@m_turski) October 23, 2021




 



Problemem w tym wypadku jest... brak przepisów i kreowanie ich w praktyce. To nowy "sport" i organizacja sama modyfikuje regulaminy po kolejnych eventach. Pod tym kątem wtopa straszna, bo bicie bez możliwości defensywy to już mocny hardkor.


— Maciej Turski (@m_turski) October 23, 2021




 



Dramat. Ale też przykład w jak debilnym kierunku zmierza świat, napędzany przez kasę wysysaną od prymitywnych mas wypranych z jakiegokolwiek myślenia i refleksji. "Ryzyko związane z tą dyscypliną sportu". Sportu? Naprawdę "sportu"?!https://t.co/EgeT9fx9GT

Reklama

— Rafał Musioł (@rafal_musiol) October 23, 2021 

Nie inaczej sprawa ma się w przypadku wielu innych internautów. Na Twitterze dominuje określenie „patologia”. Podkreślane jest, że trudno to nazywać sportem, poziom rozrywki idzie coraz niżej i niżej, a dla pieniędzy oraz rozgłosu robi się coraz bardziej niebezpieczne i absurdalne rzeczy. Niektórzy wyrażają także nadzieję, że piąta gala Punchdown, była jednocześnie ostatnią taką.



Kilka godzin temu organizator #Punchdown podkreśla bezpieczeństwo "sportu". Teraz zawodnik (#Waluś) walczy o życie. Warto się pomodlić za niego i za rozum dla tych, którzy dla fejmu i kasy zrobią wszystko. To nie sport to patologia co wielu mówiło od dawna. Oby ostatnia gala❗ pic.twitter.com/94EOexuiUD

Reklama

— John Bugs (@John_Bugss) October 23, 2021




 



Strongman "Walus" tak w piątek dostał z liścia na "gali" punchdown, że ciężko będzie mu to przeżyć.
A ja się pytam. Są granice poziomu dostarczanej papki rozrywkowej, czy niedługo będziemy oglądać, jak dwóch osiłków będzie sobie urywało na wizji kutasy, kto komu urwie pierwszy?


— Mr_Libek™️ ⚡

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo tuWroclaw.com




Reklama
Najnowsze wiadomości