Była kandydatka na prezydenta Wrocławia Mirosława Stachowiak-Różecka oraz radny miejski Marcin Krzyżanowski, w przeddzień głosowania nad sprzedażą piłkarskiego Śląska wydali wspólne oświadczenie, w którym krytykują pośpiech, w jakim został przygotowany przetarg i poddają wątpliwości to, że sprzedaż klubu będzie odciążeniem dla miejskiej kasy. – Wszystko wskazuje na to, że klub będzie prywatny tylko z nazwy – twierdzą.
Wrocławscy politycy Prawa i Sprawiedliwości opowiadają się za sprzedażą piłkarskiego Śląska. Krytykują jednak styl, w jakim robią to obecni rządzący. – Źle było już od samego początku. Budzący wiele kontrowersji przetarg na doradcę prywatyzacyjnego, którego usługi kosztują wrocławian bagatela 600 tys. zł. Kolejne wypłacane wynagrodzenia w wysokości 90 tys. dla firm i podmiotów powiązanych z doradcą w czasie, gdy ten był jeszcze członkiem Rady Nadzorczej. Mijanie się z prawdą przez wiceprezydenta Macieja Bluja na temat warunków umowy z doradcą inwestycyjnym – wyliczają we wspólnym oświadczeniu poseł Mirosława Stachowiak-Różecka i radny Marcin Krzyżanowski.
Zdaniem działaczy Prawa i Sprawiedliwości forsowany przez prezydenta Rafała Dutkiewicza pomysł na prywatyzację charakteryzuje pośpiech i niejasności. Ich zdaniem w pośpiechu podjęte zostało też stanowisko rady miejskiej o tym, że nawet po sprzedaży klubu prywatnemu inwestorowi, miasto nadal będzie dotować piłkarski Śląsk z publicznej kasy.
Poseł Mirosława-Stachowiak Różecka zauważa też, że głosowanie o sprzedaży klubu też jest przygotowywane w dużym pośpiechu. W porządku obrad czwartkowej sesji rozesłanym do radnych próżno szukać odpowiedniego punktu. Modyfikacja zakładająca debatę i głosowanie ws. sprzedaży klubu zostanie wprowadzona do harmonogramu najprawdopodobniej dopiero na początku sesji.
– Decyzje, które zapadną, zadecydują o przyszłości i losach klubu w ciągu najbliższych lata. Od podjętych decyzji zależeć będzie, czy będą to lata sukcesów, czy porażek. O losie klubu nie można dyskutować w taki sposób. Szybko i na kolanie – komentuje Stachowiak-Różecka. – Tuż przed sesją rady miejskiej wiemy tyle, że nic nie wiemy. To bardzo niebezpieczny sposób działania – dodaje.
Działacze PiS-u w środę poinformowali też, że dotarły do nich niepokojące informacje o tym, że przy sprzedaży piłkarskiego Śląska bardziej niż o znalezienie nowego właściciela dla klubu, chodzi o inne interesy.
– Być może w tej grze wcale nie chodzi o przejęcie klubu, który w tej całej układance jest tylko dodatkiem. Zastanawiający jest fakt, że w dyskusji i propozycjach inwestorów przejawia się chęć zagospodarowania sławnej dziury w ziemi, czy zarządzania stadionem. Jeżeli taki wariant znajdzie potwierdzenie w rzeczywistości, będzie to zła wiadomość dla Śląska Wrocław – uważa Marcin Krzyżanowski. – Wszystko wskazuje na to, że klub będzie prywatny tylko z nazwy, bo Gmina Wrocław w dalszym ciągu będzie finansować klub. W jakiej kwocie - tego nie wiadomo i będzie to wiedza skrzętnie ukrywana przed wrocławianami – dodaje radny.
Politycy raz jeszcze podkreślili, że ich zdaniem piłkarski Śląsk powinien zostać sprzedany prywatnemu inwestorowi, jednak cały proces znalezienia nowego właściciela musi być transparentny i poddany szczegółowej kontroli. Ich zdaniem miasto sprzedając klub, powinno otrzymać od nowego inwestora komplet informacji dotyczący pomysłu na jego finansowanie w perspektywie wielu lat. – Powinniśmy wiedzieć, w jaki sposób Wrocław chce zabezpieczyć się w przypadku niespełnienia deklaracji przez inwestora. Konieczne jest również poznanie środków finansowych, jakie Gmina Wrocław będzie dopłacać do funkcjonowania klubu. W jaki sposób środki te zostaną przekazane prywatnemu inwestorowi – komentują działacze PiS-u.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze