W nadchodzącym sezonie Wrocławskiego Roweru Miejskiego będziemy korzystać z nowych jednośladów i stacji. Stare rowery, które do tej pory można było wypożyczać, nie są więc już magistratowi do niczego potrzebne. Za 70 tysięcy złotych kupiła je firma Sharing Union. - Jesteśmy pewni, że nasza propozycja spodoba się mieszkańcom jednego z nadmorskich miast - zapowiadają przedstawiciele spółki.
Już wiosną na ulicach naszego miasta pojawią się - w ramach Wrocławskiego Roweru Miejskiego - zupełnie nowe jednoślady i stacje. Miasto zamówiło kompleksową usługę, więc nie będzie musiało kupować własnych rowerów, a następnie udostępniać ich operatorowi.
- Nam bardziej zależy, by wrocławianie mogli tymi rowerami jeździć niż żeby być właścicielem sprzętu - mówił kilka miesięcy temu Daniel Chojnacki, oficer rowerowy w magistracie.
Stare rowery, które można było wypożyczać w ostatnich latach, nie są już magistratowi do niczego potrzebne, więc urzędnicy postanowili się ich pozbyć.
W grudniu zeszłego roku ogłoszono przetarg na sprzedaż elementów WRM: 140 rowerów, 17 paneli do obsługi wypożyczeń jednośladów i 210 stojaków. Cena wywoławcza wynosiła 65 900 złotych, a chętni na składanie ofert mieli czas do piątku 23 stycznia.
Zgłosiło się dwóch zainteresowanych: firma Sharing Union zaproponowała cenę 70 tys. złotych, natomiast Nextbike nieco ponad 13,5 tys. złotych, czyli sporo poniżej ceny wywoławczej.
We wtorek 10 lutego przetarg rozstrzygnięto - wygrała wyższa, złożona przez Sharing Union oferta, a propozycja Nextbike"a została odrzucona. W poniedziałek 16 lutego podpisano stosowną umowę.
- Historia zatoczyła ciekawe koło. Cztery lata temu wspólnie z Bogusławem Kołodziejczykiem - założycielem i ówczesnym prezesem Nextbike Polska - wdrażaliśmy ten system we Wrocławiu. Dzisiaj, jako udziałowcy Sharing Union odkupujemy stare rowery, aby pokazać jak na bazie czegoś już dla miasta bezużytecznego, stworzyć nowoczesny system bezobsługowych wypożyczalni rowerów - mówi Grzegorz Gałuszka, prezes zarządu Sharing Union.
Rowery pojadą nad morze
- Wkrótce zaprezentuję nową koncepcję bezobsługowych wypożyczalni rowerów – znacznie bardziej rozbudowanych i idących z duchem czasu oraz rozwojem technologii - dodaje Bogusław Kołodziejczyk.
Przedstawiciele Sharing Union są przekonani, że ich propozycja spodoba się mieszkańcom jednego z nadmorskich miast. Dodają, że ich oferta będzie dużo bardziej atrakcyjna od tych dostępnych na rynku.
- Żałujemy jedynie, że urzędnicy nie wybrali naszej oferty w trwającym przetargu na dostawę 700 rowerów, argumentując to rażąco niską ceną. Była ona ponad dwa razy niższa od konkurentów. Złożyliśmy ciekawą propozycję miastu, a mogliśmy dorzucić 4 miliony do naszej oferty, aby zaspokoić wymogi przepisów - ironizuje Grzegorz Gałuszka.
Przypomnijmy bowiem, że w przetargu na nowego operatora Wrocławskiego Roweru Miejskiego opiewająca na 4,5 mln złotych wspólna oferta konsorcjum Sharing Union i MC2 została odrzucona ze względu na rażąco niską cenę i niespełnienie wymogów formalnych. Po wielu perturbacjach, ostatecznie operatorem WRM nadal będzie Nextbike.
Dodajmy, że od nowego sezonu rowerów miejskich będzie znacznie więcej niż do tej pory - na ulicach Wrocławia pojawi się 700 jednośladów i 70 wypożyczalni. Lokalizacje 56 z nich są sztywno określone w dokumentacji przetargowej, natomiast pozostałe 14 zostanie wybranych spośród ponad 40 opcjonalnych.
Co więcej, magistrat będzie mógł rozszerzyć zakres usługi w kolejnych latach do łącznie 1050 rowerów i 105 stacji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze